Legenda Raula

Raul. Sekrety legendy

2.6

Legenda Raula

Okładka

Po książki o tak wielkich piłkarzach, jakim niewątpliwie był Raul, sięga się czasami bez zastanowienia. Wydaje się, że nie da się nie napisać dobrej biografii tak wielkiego sportowca i wspaniałego człowieka. Jak bardzo porywające są kolejne strony dotyczące ikony Realu Madryt?

Lektura została napisana w 2014 roku, kiedy Raul grał jeszcze zawodowo w piłkę nożną. Jej początek jest całkiem ciekawy. Składa się z trzech prelekcji. Autorem jednej z nich jest inna legenda „Królewskich” – Fernando Hierro, który opowiada o wejściu Raula do szatni Realu i cechach, dzięki którym „El Siete” stał się jednym z najlepszych napastników w historii.

Jestem przekonany, że najbardziej zostanie doceniony wówczas, gdy całkowicie zakończy swoją karierę – kiedy zabraknie go na boisku. Dopiero wtedy niektórzy ludzie zdadzą sobie sprawę, że był to zawodnik fenomenalny, że we wszystkim był lepszy od innych.

Później jest już niestety coraz gorzej. Przez brak zachowania chronologii, książka jest bardzo chaotyczna. Składa się z kilku rozdziałów, takich jak np. Złoty chłopak z San Cristóbal de los Ángeles, Początki, Real Madryt, Na podbój Niemiec, Prawdziwe pożegnanie na Bernabéu. Z tego ostatniego wyciągamy coś, czego chyba nikt się nie spodziewał:

W drodze do szatni oddał koszulkę z numerem „7” Cristiano Ronaldo, a opaskę kapitańską Ikerowi Casillasowi.

Przez chaos panujący w biografii, część informacji zostaje kilkakrotnie powtórzona. Innym minusem jest to, że w pewnym momencie jesteśmy już z Raulem na piłkarskiej emeryturze w Katarze, gdy za chwilę przenosimy się do początku jego reprezentacyjnej kariery i starzejemy się z nim po raz kolejny.

1998 jest rokiem niezapomnianym. Z Realem Madryt Raul został mistrzem Europy w Amsterdamie. Klub nie wygrał tego trofeum od 32 lat, tymczasem teraz, z młodym napastnikiem w składzie, zdobył siódmy Puchar Europy. Z reprezentacją Raul awansował do finałów mistrzostw świata we Francji. Zaczęto go postrzegać jako człowieka mającego szczęście, jako piłkarza, który ma szansę odwrócić los reprezentacji na wielkich turniejach. Z Raulem wszystko było możliwe – był zwycięzcą, triumfatorem, który emanuje pewnością siebie i niezawodnością.

Pomijając już fakt podróży w czasie, wiele rozdziałów zaczyna się od czegoś, co obnaża jakość informacyjną tej książki. Nie chcę cytować zbyt długich fragmentów, dlatego postaram się w skrócie opisać, o co mi chodzi. Czytelnik zostaje przeniesiony do domu Raula, gdzie dochodzi do długiej rozmowy między piłkarzem a jego żoną. Przez kilka stron czytamy o wspomnieniach, planach na przyszłość i o tym, jak podejmowane przez nich decyzje wpłyną na ich dzieci. Po przebrnięciu kilku stron dialogu pojawia się napis: „Tak mogła wyglądać rozmowa między Raulem a Mamen przed przeprowadzką do Niemiec”. Autor biografii, Ulises Sanchez-Flor, prawdopodobnie nigdy nie rozmawiał z Raulem, a jeśli nawet, nie chciał podzielić się swoją wiedzą z odbiorcami.

Jedynym rozdziałem, który choć trochę ratuje lekturę, jest ten, w którym ikonę Realu wspominają trenerzy i koledzy z drużyny, m. in. Vicente del Bosque, Fabio Capello, Rafael Benítez, Emilio Butragueño, Iker Casillas, Roberto Carlos, Luís Figo, Sergio Ramos. Dzięki nim możemy dowiedzieć się, jak Raul podchodził do swoich obowiązków, jak wprowadzał do drużyny nowych piłkarzy i jakim był kolegą.

Być może najmniej doceniano jego inteligencję, a pod tym względem jest fenomenem. Ludzie mylą inteligencję z umiejętnością przemawiania, a przecież Raula trzeba oceniać za czyny. W każdym meczu czegoś się uczył.

Kariera Raula, choć w większości związana z jednym klubem, była bardzo barwna i interesująca. Niestety, biografia „Sekrety legendy” jest jej przeciwieństwem. Czytając ją, nie dowiedziałem się niczego nowego, a przecież sam tytuł zapewnia, że poznamy SEKRETY byłego kapitana Los Blancos. Osobiście zdecydowanie nie polecam. Czas, który trzeba wykorzystać na jej czytanie, można spożytkować znacznie owocniej.

Dariusz Goliasz

Tekst dodany w ramach współpracy redakcyjnej. Czytaj więcej na




Skomentuj: