Bycze opowieści

Chicago Bulls. Gdyby ściany mogły mówić

Sportowa Książka Roku 2016 - Historyczna
7

Bycze opowieści

Bycze opowieści

Okładka

Chicago Bulls to drużyna, która jak żadna inna, od zawsze była, jest i zapewne pozostanie dla mnie synonimem koszykówki i pierwszym skojarzeniem z NBA. Gdy myślę o tej dyscyplinie sportu to mam przed oczami ikonę tej drużyny – Michaela Jordana.

Pocztówka z jego postacią, obok tej z wizerunkiem Scottiego Pippena, wisiała przed laty w pokoju mojego starszego brata. Fascynacja Jordanem łączyła się z zainteresowaniem Chicago Bulls i filmem „Kosmiczny Mecz”. Trudno uwierzyć, że od tych pamiętnych wydarzeń minęło dwadzieścia lat. Zatarte wspomnienia ożywają jednak dzięki literaturze sportowej. Kolejną sentymentalną podróż odbyłam za sprawą książki Kenta McDilla.

„Ale zanim zdobyli swój pierwszy mistrzowski tytuł w 1991 roku, byli tacy sami jak koszykarze z innych drużyn.”

„Chicago Bulls. Gdyby ściany mogły mówić” to książka, która znacznie wyróżnia się spośród innych pozycji sportowych. Nienapisana przez sportowca ani trenera, a jednak jest relacją bezpośredniego uczestnika historycznych wydarzeń. Kent McDill miał bowiem pracę marzeń. Pracę, o której śni nie tylko wielu dziennikarzy, ale także i kibiców niezależnie od dyscypliny sportu. Wstęp do szatni, praktycznie stały dostęp do zawodników, wspólne podróże. Niekończące się rozmowy, przeżywanie porażek, świętowanie sukcesów. Bycie poniekąd częścią zespołu. Zespołu legendarnego! To była codzienność Kenta McDilla, który będąc jedynym akredytowanym reporterem przy Chicago Bulls przez 11 lat relacjonował losy Byków. Towarzyszył drużynie podczas zdobywania wszystkich sześciu tytułów mistrzowskich. Po latach postanowił podzielić się z kibicami swoimi wspomnieniami i tak oto powstała ta książka.

„Miałem zaszczyt być świadkiem historii.”

Sięgając po książki sportowe oczekujemy historii zza kulis. W tym wypadku lektura jest jedną wielką opowieścią wprost z koszykarskiej szatni i spoza parkietu. Składa się praktycznie wyłącznie z anegdot i ciekawych historii. Zawiera soczyste fakty z życia drużyny. Jednak dziennikarz nigdy nie szukał taniej sensacji. Podczas pracy w Chicago nie zajmował się skandalami. I w książce takich opowieści nie znajdziecie. Kent McDill opowiada o poszczególnych koszykarzach i relacjach panujących w drużynie. Ujawnia kulisy swojej pracy, wprowadzając czytelnika do świata NBA. Wszystko czyta się z dużą lekkością i przyjemnością. Przedstawione historie są dosyć krótkie i konkretne. Nie ma zbędnych opisów, więc nie ma też miejsca na nudę.

„Moja osobista zasada mówiła, że wszystko to, co się wydarzy i nie będzie wymagało interwencji policji, zostaje między nami.”

Autor, jak już wspomniałam, przez lata miał dostęp do szatni Byków. W swojej książce otwiera jej drzwi, wręcz zapraszając czytelnika do tego niezwykłego i niedostępnego, na co dzień świata. Dziennikarz zdradza, w jaki sposób Bulls rozpoczęli świętowanie pierwszego tytułu mistrzowskiego zanim wystrzeliły korki od szampana. Ujawnia również rozmowę z szatni, gdzie Phil Jackson wyznał, z kim – Utah Jazz czy Houston Rockets – chciałby grać w finale NBA ‘97, po tym jak publicznie stwierdził, że nie ma to dla niego znaczenia.

„Byłem przy tym, jak Jordan leżał na podłodze i płakał.”

Dowiecie się, co łączyło Rodmana i Jordana, jak wielkim samotnikiem w Bulls był Bill Cartwright, czy też, co niezwykłego czynił MJ przed każdym meczem. Przeczytacie czy Jordan obnosił się ze swoim bogactwem, które wydarzenia Michael umieścił rankingu swoich największych osiągnięć oraz co jest miarą jego wielkości. Odkryjecie nawet jak uwielbiający zakłady Jordan przewidywał, która torba wyłoni się, jako pierwsza podczas odbioru bagażu na lotnisku.

„Oglądanie boiskowych czarów Michaela Jordana było dla mnie czymś wyjątkowym.”

Autor książki zdradza, jakich argumentów używał Phil Jackson w kolejnych sezonach by przekonać Jordana do odłożenia decyzji o rezygnacji z koszykówki. Wyjaśnia skąd w Bulls wzięła się plaga jednego urazu, a mianowicie zapalenia rozcięgna podeszwowego stopy. Tłumaczy także, za co kibice Byków powinni wychwalać Jerry’ego Krause, którego znienawidzili „w wyniku bitew, które toczył z Jacksonem i Jordanem”.

„Nikt nie był wtedy w NBA szanowany bardziej – żadna drużyna ani żaden klub.”

Pomimo iż Kent McDill był dziennikarzem przydzielonym do drużyny z Chicago, w książce opowiada także wiele o samej koszykówce i NBA. Przywołuje wspomnienia z odbytych podróży, ujawnia, które miasto słynęło z najgorszych kibiców. Ukazuje jak na przestrzeni lat zmieniała się NBA. Na chwilę wciela się nawet w rolę naukowca, tłumacząc, dlaczego koszykarze mają większe stopy niż reprezentanci innych dyscyplin sportowych.

„Żadna drużyna z Konferencji Zachodniej nie stanowiła dla nich wyzwania, a Konferencja Wschodnia wyglądała z ich perspektywy jak plac zabaw.”

Czego boi się Michael Jordan? Jaki naprawdę był Dennis Rodman – arogancki i wredny, czy może życzliwy i inteligentny? Czy Jerry Krause faktycznie, zgodnie z tym, co twierdzą niektórzy, sugerował, że triumfy Bulls to jego zasługa? Jakich słów użył Jordan by ogłosić wszystkim zainteresowanym, że postanowił wrócić do NBA? Na wszystkie pytania odpowiada McDill.

„Ale w koszykówce zawodowej to, co twoi rywale wiedzą, nie ma czasem znaczenia. Bo nadal muszą jeszcze twoją akcję zatrzymać, a kiedy rozgrywał ją Jordan, zazwyczaj było to po prostu niemożliwe.”

„Chicago Bulls. Gdyby ściany mogły mówić” to swoisty wehikuł czasu. Kent McDill przenosi czytelnika do niezwykłego okresu. Okresu, w którym nad parkietami NBA latał Michael Jordan, u jego boku brylował Scottie Pippen, dowodził Phil Jackson, a ich Chicago Bulls kolekcjonowało kolejne mistrzowskie pierścienie. To książka niezwykła, bo ukazuje legendy koszykówki oczami dziennikarza, który spędził z nimi kilka lat swojego życia. Lektura lekka, ciekawa i przede wszystkim wciągająca! Długie jesienne wieczory warto poświęcić na spotkanie z NBA!  Na pewno będzie to dobrze spędzony czas.

„No i sięgnęli po ostatnie trofeum […] wygrywając mecz na parkiecie rywali, dzięki rzutowi w ostatnich sekundach meczu, na oczach wrogiego, a na końcu załamanego tłumu kibiców.”

Anna Hombek