Tyson Fury. Bez maski Recenzja

Tyson Fury. Bez maski

Mieliśmy już na naszym rynku biografię jednego Tysona, też boksera. Trzeba przyznać, że „Moja prawda” Mike`a, była jedną z lepszych biografii sportowców, które wydano w Polsce. Wydawnictwo Sine Qua Non postawiło tym razem na innego Tysona – Fury`ego, który postanowił pokazać nam się „Bez maski”.

„Król Cyganów” to postać wielowymiarowa i barwna, choć można powiedzieć, że depresja wpędziła go bardziej w odcienie szarości. Mimo powierzchownego luzu i rozrywki, jaką Fury wdrożył do światowego boksu, choroba drążyła w jego umyśle tunele z wizjami samobójczymi, które pokazuje czytelnikowi już w prologu, gdy mknie drogim, luksusowym samochodem po drodze szybkiego ruchu i analizuje, który filar wiaduktu będzie najlepszy do popełnienia samobójstwa. Samotność w wyczynowym sporcie, problemy rodzinne, alkohol, narkotyki, śmierć – to problemy, którymi spokojnie „obdarzyć” można kilku ludzi. Fury`ego spotkały wszystkie.

Nie sposób uciec przy takiej publikacji od porównań z inną książką sportową, która przekracza swoją wielowymiarowością ten gatunek. Mowa o Sportowej Książce Roku 2015, czyli biografii Roberta Enke, autortwa Ronalda Renga. Obie te lektury są doskonałym obrazem tego, czym jest depresja. Z tą różnicą, że w „Życiu wypuszczonym z rąk” nie mamy jednak szczęśliwego zakończenia.

Żeby zagłębić się tę historię trzeba dać Tysonowi czas, bo pierwsze strony, poza emocjonującym wstępem są nieco nużące. Jednak po minięciu kilkunastu pierwszych kartek, pięściarz faktycznie staje przed nami bez tytułowej maski i robi się coraz ciekawiej. Przede wszystkim główny bohater barwnie opisuje swoje walki z początków kariery bokserskiej. Na uwagę zasługuje również wątek Travellersów, czyli koczowniczej grupy etnicznej, irlandzkich nomadów, z której wywodzi się Fury. Zwłaszcza w tych fragmentach widać, jak ciężko w takiej społeczności być mężczyzną, który zmaga się z chorobą – tutaj każdy ma być wojownikiem, silnym mentalnie, samcem alfa, który każdy problem zgniata swoim ego.

Bokser nie boi się tematów trudnych, stąd też zdecydował się opowiedzieć o problemach rodzinnych, których sam był głównym powodem, czy wierze, sprawie bardzo osobistej. Otwarcie pisze o relacjach z żoną Paris, która wielokrotnie gotowa była opuścić dom, nie mogąc znieść stanu, do jakiego doprowadzał się jej mąż. Pisze o Bogu, który według badającego go psychiatry, jako ostatni utrzymuje go przy życiu. Do tego wszystkiego mamy przeplatane wątki z początków jego kariery i rozwoju sportowego, czy przygotowań do walki z Kliczką i Deontayem Wilderem.

„Bez maski” to historia z dużym natężeniem akcji, pełna anegdot, ciekawostek i trudnych faktów, z nieco niejednostajnym tempem. W niektórych momentach podróż przez życie Fury`ego traci na dynamice, czasem przez luźno potraktowaną chronologię wydarzeń, innym razem ze względu na zbytnie rozwlekanie niektórych tematów. Mimo to jest pozycją wartą polecenia nie tylko fanom boksu, bo ma również swoje psychologiczne tło. Bardzo interesujące i wciągające. Ważne także ze społecznego punktu widzenia.