Naga prawda

Naga prawda

agentAngielski futbol lubi anonimowych autorów. Pisząc pod przykrywką, łatwiej jest powiedzieć o rzeczach, których nie mamy odwagi przedstawić pod własnym nazwiskiem lub po prostu mamy zbyt wiele do stracenia, aby mówić o czymś otwarcie.

Już jutro, tj. 8 kwietnia 2015 r. premierę będzie miała nowa książka z kolekcji sportowej wydawnictwa Sine Qua Non – „Agent. Naga prawda o kulisach futbolu”. To kolejna – po „Futbolu obnażonym” pozycja, której autorem jest tajemniczy jegomość, nie chcący zdradzić swojej tożsamości.

Książka zaczyna się jak typowy film familijny, puszczany w polskiej telewizji w czasie Świąt. Młody chłopak, „gryzipiórek”, chce zostać agentem piłkarskim, bo kocha futbol i chce poświęcić mu się bez reszty. Zainteresował swoją osobą menadżera będącego w branży od wielu lat i… tu kończy się pozytywna część historii. Świat piłki nożnej jest bowiem miejscem brudnym, pełnym obłudy i nieczystych zagrań, gdzie duże pieniądze potrafią sprawić, że każdy zapomina o przyjaciołach i podpisanych wcześniej kontraktach.

W „Agencie” środowisko otaczające głównego bohatera jest bagnem, pełnym hipokryzji i kłamstw, powodowanych zarówno przebiegłością, jak i głupotą sportowców oraz ich przedstawicieli. Autor, będący jednocześnie narratorem, przechodzi na kartach książki prawdziwą metamorfozę – z normalnego obywatela, z człowieka z empatią, w bestię, gotową pożreć każdego, kto stanie mu na drodze do zarobienia jednego funta więcej.

Nowa pozycja SQN ma nietypową budowę. Książka zbudowana jest z wielu rozdziałów, które mają zaledwie po kilka stron. Każdy z nich rozpoczyna się drukowanymi literami, które podkreślają najważniejszy motyw, który będzie w nim poruszany. Ze względu na lekki język i wiele ciekawostek, czyta się je szybko, a sama budowa pozwala na szybkie dotarcie do ostatnio przeczytanych fragmentów, gdy musimy przerwać lekturę.

Nawet jeśli należy część treści z „Agenta” potraktować z przymrużeniem oka, książka jest ciekawym spojrzeniem na cukierkową otoczkę piłki nożnej pokazywaną w mediach. Choć niektóre historie mogłbyby zostać potraktowane mniej ogólnikowo, tajemniczy „Agent” zdradza dość dużo na temat swojej pracy.

Wniosek? Pozycja obowiązkowa dla fanów dyscypliny.