Mistrzowska książka

Krzysiek Baranowski

Empty book template on white background. 3d modeling and rendering.

Każdy z nas ma własną definicję dobrej książki. Zawsze cenię rzetelność i głęboki research autorów, ale zdecydowanie najważniejsze na mojej półce są lektury, które zostają w głowie na dłużej, niż po przewróceniu ostatniej strony. Taki jest właśnie „Mistrz”. Mistrzowski i jednocześnie porażający.

Tadeusz Pietrzykowski, znany często jako „Teddy”, był polskim bokserem, żołnierzem Wojska Polskiego i jednocześnie jednym z pierwszych więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. To właśnie pamiętniki związane z pobytem w miejscu zagłady stały się główną osią opowieści poprowadzonej przez Eleonorę Szafran – córkę głównego bohatera.

„Mistrz” wpisuje się w nurt literatury obozowej, z których na polskim rynku mieliśmy już m.in. takie pozycje jak „Od Auschwitz do Ameryki” o Henryku Zgudzie, czy biografię Harry`ego Hafta. Wszystkie te tytuły mają swoją specyfikę. Z jednej strony, czyta się je z ogromnym zainteresowaniem i raz siadając do lektury chce się je pochłonąć naraz. Z drugiej strony, każdy kolejny wątek jeży włos na głowie, przez co książkę raz na czas trzeba odłożyć i pomyśleć, jak zadbać o to, by pamięć o takich bestialstwach nigdy nie została zafałszowana. Jednocześnie trzeba też mieć na uwadze, że „Mistrz” nie epatuje brutalnością. Owszem, opisy śmierci więźniów, czy głodu i wyniszczenia są przerażające. Jednak wszystkie mają swój cel.

Najpierw jednak narracja budowana jest spokojnie, życiem przed obozem, wątkami rodzinnymi i boksowaniem w warszawskich klubach sportowych. Później, po wybuchu wojny i mobilizacji, w trakcie podróży na front Pietrzykowski zostaje złapany. Tak zaczyna się właściwa opowieść.

Jak sam wielokrotnie podkreśla, boks uratował mu życie. I wbrew pozorom, w książce wielokrotnie pokazuje, że i w obozie można było liczyć na normalność, zachowując oczywiście umiar tego słowa i odnosząc go do tragizmu całej sytuacji. I niektórzy Niemcy, i niektórzy kapo ostatecznie wykazali w stosunku do niego resztki człowieczeństwa. Poruszające są fragmenty związane z poznaniem świętego Maksymiliana Kolbe. Do tego dochodzą liczne wspomnienia z walki o resztki chleba, czy czegokolwiek co da się zjeść, walki z mrozem, chorobami i pragnieniem życia. Tak po prostu.

„Mistrz” to jedna z najlepszych książek, jakie pojawiły się na naszym rynku w ostatnich latach. Uważam, że mocniejszej pozycji w tym roku nie było i nie będzie.