Wojownik Recenzja

Wojownik

5.9

Okładka

Na rynku literatury sportowej znaleźć można wiele autobiografii. Królują książki piłkarzy, choć nie brakuje także przedstawicieli innych dyscyplin. Dosyć rzadko można jednak spotkać książki piłkarzy ręcznych. Ku mojej uciesze po Grzegorzu Tkaczyku – na marginesie świetna lektura! – kolejny polski szczypiornista postanowił podzielić się swoją historią. Wspomnienia Karola Bieleckiego zostały przedstawione w książce pt. „Wojownik”.

„To wygrywanie, a nie piękne porażki, jest jak narkotyk.”

„Wojownik” ma znany czytelnikom sportowych biografii popularny schemat. Rozpoczyna się od dramatycznego momentu w życiu głównego bohatera – w przypadku polskiego szczypiornisty był to mecz z Chorwacją, w którym po jednym ze starć z rywalem Bielecki stracił lewe oko. Po tym istotnym zdarzeniu szybko następuje jednak powrót do czasów dzieciństwa i przedstawienie historii z ramowym zachowaniem chronologii. Pomiędzy opowieść szczypiornisty wplecione zostały wypowiedzi bliskich mu osób – jego siostry, nauczycieli, żony, czy też najlepszego przyjaciela ze sportowych lat – Sławomira Szmala. Wszystko tworzy spójną całość, lektura napisana jest prostym językiem, szybko się ją czyta.

„Kiedyś straciłem oko, ale podniosłem się i dałem radę.”

Wyraziste i barwne autobiografie zawsze cieszą się sporym zainteresowaniem. Tymczasem Karol Bielecki już na wstępie zaznacza, że czytelnik nie ma się spodziewać skandali, opisów wielkich imprez, czy historii o utraconej fortunie. Takie wydarzenia nie były po prostu częścią jego życia, więc jest to zrozumiałe. Można by jednak oczekiwać historii zza kulis, zajrzenia do szatni wielkich klubów i reprezentacji, czy też nieznanych anegdot. Jeśli na to liczycie, niestety musicie obejść się smakiem. Po przedmowie nie oczekiwałam wbijających w fotel sensacji, ale chociaż minimalnego uchylenia rąbka tajemnicy. Nic z tego. Bardzo mi brakowało tych wątków.

Kolejnym mankamentem jest fakt, iż książka jest bardzo ogólna. Aby zobrazować jak bardzo wystarczy wspomnieć, iż o największym sukcesie VIVE – pamiętnym zwycięstwie w Lidze Mistrzów, po iście szalonej końcówce meczu – znajdziecie zaledwie krótką wzmiankę. W związku z powyższym nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż potencjał historii życia Karola Bieleckiego został niestety zmarnowany.

„Nie wynoszę brudów z szatni.”

Czy warto, więc w ogóle zwrócić uwagę na tę lekturę? Mimo wszystko myślę, że tak. Największą siłą „Wojownika” jest motywacja. Bielecki poprzez spisanie swojej historii naznaczonej tragiczną kontuzją ukazuje, że nigdy nie można się poddawać. Że zawsze warto walczyć. Jego przeżycia mogą stać się inspiracją i motorem do działania. I choć w lekturze sporo jest powtórzeń, to w wielu na pozór prostych sformułowaniach kryją się głębsze myśli. Z tej historii naprawdę sporo można wynieść.

„Dzisiaj wiem, że brak oka to… tylko brak oka, ale uwierzcie, wtedy to był wyrok.”

Czytając tę książkę dowiecie się, dlaczego główny bohater zrezygnował z futbolu oraz jak w jego życiu znalazła się piłka ręczna, choć początkowo w ogóle nie chciał w nią grać. Odkryjecie, dlaczego nie dostał się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku, czy też jak przeżywał debiuty w kolejnych drużynach – juniorach, seniorach, reprezentacji. Przeczytacie także, kto pomógł mu w wyborze Magdeburga zamiast drużyny THW Kiel oraz który trener określany jest mianem „terrorysty”.

„Ja, wielki, dwumetrowy chłop, […], całkiem się rozkleiłem i po prostu wyłem.”

„Kola” opowiada, jakim przeskokiem był transfer do Bundesligi w porównaniu z realiami gry w Polsce. Wspomina mozolny powrót do normalnego życia, a potem do gry po feralnym wypadku. Zdradza, kiedy cierpiał na „syndrom wypalenia” oraz czy bał się życia po zakończeniu kariery. Wyjawia, co uważa za swój najcenniejszy sportowy sukces, jak również, czego najbardziej mu brakuje, kiedy wspomina lata spędzone z piłką ręczną. Ponadto tłumaczy, w czym upatruje problem obecnego pokolenia polskich szczypiornistów.

„Znowu oglądały nas miliony, znowu trwała moda na ręczną.”

Sporo miejsca Karol Bielecki poświęca reprezentacji Polski. Przeczytacie, co działo się w szatni Polaków po przegranym finale MŚ z Niemcami w 2007 roku. Odkryjecie, kto rzeczywiście wypowiedział słynne słowa o piętnastu sekundach, które przypisuje się Bogdanowi Wencie. Dowiecie się również, które zespoły polscy szczypiorniści nazywają „Jugami”. Bielecki zdradza ponadto, jak igrzyska olimpijskie, w tym ceremonia rozpoczęcia, wyglądają „od kuchni” oraz jak ta impreza wypada na tle mistrzostw świata pod względem organizacji.

„Chcieliśmy złota, szliśmy po nie. W hali w Kolonii mieliśmy dokończyć dzieła. Nie dokończyliśmy…”

„Wojownik” to książka sportowca mocno stąpającego po ziemi. Człowieka, który w sporcie osiągnął wiele. Którego nie zatrzymała nawet dramatyczna kontuzja. To historia, która inspiruje i motywuje.

Anna Hombek