Szczyty mojego życia. Górskie marzenia i wyzwania Recenzja

Szczyty mojego życia. Górskie marzenia i wyzwania

Okładka

Sukcesy i zwycięstwa zwykle napawają człowieka optymizmem. Tymczasem po wygraniu wielu wyścigów w 2011 roku Kilian Jornet, kataloński biegacz górski, długodystansowy oraz skialpinista, popadł w przygnębienie. Chcąc znaleźć nowe wyzwania wymyślił projekt Szczyty mojego życia (Summits of My Life), czyli próbę szybkościowego zdobycia szczytów Mont Blanc, Matterhorn, Elbrus, Denali, Aconcagua oraz Everest. Co więcej liczono nie tylko czas wejścia, ale również i zejścia. Ponadto zdobywanie gór miało odbywać się w najczystszy sposób, czyli z możliwie najmniejszą ilością sprzętu. Po realizacji projektu trwającego pięć lat Kilian podzielił się swoimi przeżyciami w książce „Szczyty mojego życia. Górskie marzenia i wyzwania”.

„Porażką jest nie próbować.”

Pozycja, która na polskim rynku literatury sportowej ukazała się dzięki Wydawnictwu SQN, nie jest tradycyjną lekturą. To przede wszystkim pięknie wydany album, pełen unikatowych zdjęć. To prawdziwa „uczta dla oczu”. Nie oznacza to jednak, iż w książce nie zawarto żadnych merytorycznych treści. Katalończyk opisuje każde z podjętych przez siebie wyzwań. I choć opowieści o bitych rekordach nie są szczegółowe, a raczej krótkie i zwięzłe, to czyta się je z dużym zainteresowaniem.

Książka ma bardzo przejrzysty format. Każda opisywana próba rozpoczyna się od wprowadzenia, czyli połączenia historii, geografii, ciekawostek i kalendarium. A także infografiki, na której umieszczono dokładną trasę, pokonane wysokości, uzyskany czas, dotychczasowy rekord, przebyty dystans, użyty sprzęt, a nawet informacje pogodowe oraz osoby towarzyszące. Następnie Katalończyk opowiada o przebiegu wyprawy, o towarzyszących problemach, momentach radości, ale także przygnębienia. Na koniec Kilian zdradza, czego projekt Summits of My Life go nauczył oraz jak przygoda życia go zmieniła. Wreszcie oddaje głos osobom, które towarzyszyły mu podczas realizowania projektu. Dzięki temu poznajemy nieco inne spojrzenie zarówno na osobę Jorneta, jak i na podjęte przez niego wyzwania.

„To góra decyduje i trzeba się z tym pogodzić; ona jest silniejsza od nas.”

Sięgając po tę pozycję dowiecie się jak sportowiec przygotował się do próby bicia kolejnych rekordów, czy też, kto dokładnie, co do minuty przewidział czas zdobycia przez Kiliana szczytu Matterhorn. Odkryjecie, dlaczego nie udało mu się pobić czasu wejścia na najwyższy szczyt w Europie, czyli Elbrus – nieaktywny wulkan wznoszący się nad Kaukazem. Notabene rekordu należącego do Andrzeja Bargiela.

W książce oprócz świetnych zdjęć i opisu dokonań Kiliana znajdziecie również nieco ciekawostek. Dowiecie się, na którym szczycie zdobytym przez Katalończyka historyczny zarejestrowany rekord temperatury wynosi -73 stopnie Celsjusza! Odkryjecie jak określa się wybitność danego szczytu oraz w czym Denali – najwyższy szczyt Ameryki Północnej – przewyższa Everest. Przeczytacie, co oznacza nepalska nazwa Everestu – Sagarmatha, jak również, komu nadano przydomek „Sprinter Everestu”.

„Trzeba szanować warunki, jakie stawiają góry, i wiedzieć, kiedy należy się wycofać.”

„Szczyty mojego życia” to książka o przełamywaniu granic ludzkich możliwości, o podążaniu za marzeniami, o stawianiu sobie ciągle nowych wyzwań. Projekt podjęty przez Kiliana Jorneta, w trakcie, którego wszedł na Everest, dwa razy… w ciągu tygodnia może stać się prawdziwą inspiracją dla każdego czytelnika. I niekoniecznie chodzi tutaj o czysto sportowe wyzwania, ale każdą życiową decyzję.

[dropshadowbox align=”none” effect=”lifted-both” width=”auto” height=”” background_color=”#ffffff” border_width=”1″ border_color=”#dddddd” ]Ania Hombek[/dropshadowbox]

Książka została przekazana do recenzji przez wydawcę.