Steve Davis. Interesting Recenzja

Steve Davis. Interesting

6.7

Okładka

Nie pytajcie mnie o różnice między bilardem a snookerem, o brejki i frejmy. O snookerze wiem tyle ile dowiedziałam się z autobiografii Ronniego O’Sullivana, krótkich spojrzeń na transmisje telewizyjne, a teraz także z książki Steve’a Davisa. Książki, którą pomimo mojego braku zainteresowania tą dyscypliną sportu, przeczytałam z dużą ciekawością.

“Gdy podczas meczu uda mi się kogoś przycisnąć, nigdy tego uścisku nie zwalniam.”

Wspomnienia Steve’a Davisa mają doskonale znany z wielu autobiografii schemat. Najpierw Davis przywołuje ważne wydarzenie z życia, w jego przypadku były to wygrane mistrzostwa świata w 1981 roku, a potem opowiada swoją historię chronologicznie od początku. Opisuje przebieg swojej kariery, ważne mecze, zwycięstwa i porażki. Wprowadza czytelnika w świat snookera, ukazuje jak na przestrzeni lat zmieniała się i rozwijała ta dyscyplina. Książka dotyczy przede wszystkim życia zawodowego Davisa, niewiele jest wątków z jego życia prywatnego, ale to w żadnym wypadku nie zmienia pozytywnego odbioru lektury.

„Kochałem tę grę w latach 80., a w 90. jej nienawidziłem.”

Davis z dokładnością wspomina ważne pojedynki, dlatego też czytając niektóre opisy rozegranych przez niego meczów odnosi się wrażenie, jakby właśnie oglądało się snookerową transmisję telewizyjną. I choć czasem nie rozumiałam zawiłości i tajników snookera, o których ze swobodą opowiadał Davis to oczami wyobraźni widziałam jak wbija on kolejne bile do kieszeni.

„Snookerowa mania ogarnęła mnie na dobre.”

Czytając tę książkę dowiecie się jak zaczęła się przygoda Steve’a Davisa z snookerem, z jakiej książki uczył się snookera traktując ją niczym biblię, jak również, czego brakowało w jego pierwszym własnym stole snookerowym. Odkryjecie, dlaczego nie podążył tradycyjną drogą, tylko wcześniej przeszedł na zawodowstwo oraz co stanowiło klucz do jego sukcesu. Przeczytacie, co interesowało Davisa bardziej niż samo wygrywanie, w jaki sposób odzyskiwał pewności siebie po wielkich porażkach, czy też jak podchodził do buczenia kibiców.

„Nabrałem pewności, że znalazłem się na nieosiągalnym dla innych poziomie.”

Steve Davis w swojej autobiografii przybliża także sylwetki innych postaci snookera. Ujawnia, jakie zagrywki stosowali jego rywale by wytrącić go z równowagi oraz opowiada o swoich relacjach z Alexem Higginsem. Zdradza jak traktował innych światowej klasy snookerzystów, którzy należeli do jego zespołu, gdyż mieli tego samego agenta. Wskazuje nawet powody, które według niego sprawiały, iż żadnemu graczowi, który pierwszy raz w karierze zdobył tytuł mistrza świata nie udało się go obronić.

„[…] bardzo chciałbym spojrzeć na stół oczami Ronniego O’Sullivana, żeby mieć wgląd w to, co czuje prawdziwy geniusz w akcji.”

Davis wspomina, jaką nagrodę zgarnął, kiedy został pierwszym człowiekiem w historii, który zagrał maksymalnego brejka zarejestrowanego w telewizji. Szczerze wyznaje jak przyjął sytuację, w której po wielu latach zmienił się styl gry prezentowany przez rywali, przez co zaczął odnosić porażki. Przyznaje także, co zmieniłby, aby dłużej utrzymać się na szczycie gdyby mógł cofnąć czas.

„Po wielu latach piastowania godności króla snookera zostałem zdetronizowany.”

Czy w snookerze chodzi o to, żeby wbijać bile? W jaki sposób powstała ksywka Davisa – „Interesting”? Którą porażkę zapamięta do końca życia? Kogo nazwałby najlepszym snookerzystą wszech czasów? Które uderzenie do dziś nie daje mu spokoju?

„Interesting”, podobnie jak autobiografia O’Sullivana pt. „Running” nie jest najwybitniejszą autobiografią sportowca dostępną na polskim rynku książek sportowych. Jednak jest to ciekawa lektura, której nie może zabraknąć w biblioteczce prawdziwego fana snookera.

„Mecze pokazowe zawsze podnosiły mnie odrobinę na duchu, ale adrenalinowego haju doświadczałem wyłącznie podczas turniejów.”

Anna Hombek