Piłkomatyka. Matematyczne piękno futbolu Recenzja

Piłkomatyka. Matematyczne piękno futbolu

8.5

Okładka

„Uważam, że matematyka, podobnie jak futbol, to coś więcej niż gra. To sposób rozumowania, który będzie żył jeszcze długo po tym, gdy odejdę ja czy ty. Matematyka to jednak nie tylko abstrakcja; chodzi w niej o zastosowanie swojego rozumowania w praktyce. W matematyce jest teoria, są zastosowania, ale i pasja. Dopiero po połączeniu tych trzech aspektów otrzymamy dobre rezultaty.”

Jeszcze dwie dekady temu mało kto spodziewał się, że piłka nożna – dyscyplina dość konserwatywna – będzie czerpała pełnymi garściami z dorobku najwybitniejszych matematyków. Dzisiaj królowa nauk i dynamicznie rozwijająca się analityka to składowe futbolu, zasypujące trenerów stosem wyliczeń. Tak jak za pomocą dynamitu można zbudować autostradę i wydobywać węgiel, ale można również mordować, tak w danych, które uzyskujemy za pomocą matematyki można utonąć, ale korzystając z nich umiejętnie możemy otrzymać bezcenne wskazówki. Jak głęboko matematyka jest w stanie sięgnąć? Czy rzeczywiście może wytłumaczyć nam co dzieje się na zielonej murawie?

Z próbą odpowiedzi na te i inne pytanie zmierzył się David Sumpter, profesor matematyki stosowanej na szwedzkim uniwersytecie, gdzie zajmuje się zachowaniami zbiorowymi. W 2016 roku ukazała się jego książka pt. „Soccermatics” szybko osiągając spory sukces. Po dwóch latach na jej wydanie w polskiej wersji językowej zdecydowało się wydawnictwo Copernicus Center Press. Co ważne, Sumpter hobbystycznie zajmuje się trenowaniem młodych piłkarzy i czytając książkę daje się odczuć, że nie mamy do czynienia z laikiem.

Pierwsze wrażenie po wzięciu książki do rąk nie było najlepsze. Okładka z czterema różnymi czcionkami powoduje poczucie pewnego chaosu, a i sam tytuł brzmi dość osobliwie. Jednak specyfika polskiego języka sprawia, że przekłady tytułów książek i filmów zazwyczaj powodują szmer niezadowolenia. Ostatecznie o gustach się nie dyskutuje, a okładka jest tylko wartością dodaną do książki.

Autor podzielił swe dzieło na 3 zasadnicze części. Pierwszą z nich jest „Boisko” i skupia się (co nie jest zaskoczeniem) na wydarzeniach boiskowych, usiłując odpowiedzieć na pytanie – ile w futbolu zależy od szczęścia i na ile, to co dzieje się na placu gry jest przewidywalne? Wszystko odnosząc wprost do matematycznych równań i wykresów. Ale bez obaw – choć momentami wygląda to na skomplikowane, jest zazwyczaj przedstawione bardzo przystępnie.

„Wydarzenia na boisku zawsze pozostaną wyjątkową kombinacją szczęścia, struktury i magii. To właśnie te trzy zjawiska razem decydują o obliczu futbolu.”

Profesor korzystając z licznych badań nad zachowaniem m.in. zwierząt, ukazuje masę zaskakujących analogii, które z początku wydają się kompletną aberracją, jednak po głębszym zastanowieniu okazują się mieć głęboki sens. Jak choćby związek pomiędzy tiki-taką, tokijskim metrem i śluzowcem szukającym pożywienia. Czy w futbolu istnieje „współczynnik szczęścia”? Czy Messi, Ronaldo i Usain Bolt, to zjawiska, których pojawienie się można było przewidzieć, a może wyprzedzili swą epokę?

Kolejna część to „Na ławce”. Tutaj wchodzimy w umysł trenera piłkarskiego. Poznajemy matematyczne analizy na temat wielu palących kwestii dotyczących m.in. taktyki i prowadzenia zespołu. Sumpter udowadnia, że epokową zmianą było wprowadzenie 3 punktów za zwycięstwo w meczu i przedstawia, jak bardzo zmieniło to piłkę nożną. Próbuje również w matematyce znaleźć odpowiedź na pytanie, czy w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się bronić, czy atakować, oddać piłkę rywalowi i czyhać na kontry, czy samemu przejmować inicjatywę i długo utrzymywać się przy piłce?

„Dziennikarze oskarżali Mourinho o nudę i granie (…) nieatrakcyjnego futbolu. Na pomeczowej konferencji prasowej odpowiedział więc, że posiadanie piłki będzie miało styl i sens tylko wtedy, gdy usuniemy z boiska bramki.”

Kto pierwszy w swej pracy trenerskiej korzystał z filozofii cybernetyki? Jak we właściwy sposób zakładać pressing? Ile tak na prawdę znaczy przywódca? Czy przyglądając się gołębnikowi i ławicy ryb można wyciągać wnioski, pomagające zrozumieć lub zmienić boiskową rzeczywistość?

Wraz z ostatnią częścią wędrujemy na trybuny przyglądając się meczom okiem kibica i poznajemy analizę zachowań tłumu. W jaki sposób cała trybuna w kilka sekund „zaraża się” śpiewem? Co to jest mądrość tłumu i dlaczego tłum mogący się między sobą porozumiewać traci trzeźwy osąd? Dlaczego w zatłoczonych miejscach dochodzi do tragedii?

Na koniec wisienka na torcie – zakłady bukmacherskie, czyli to co kibiców kręci równie mocno, jak piłka toczona po trawie. Czy „buka” można pokonać? A może to oni zawsze są wygranymi? Jak wygląda mechanizm tworzenia kursów i dlaczego bukmacher nie jest wobec nas uczciwy? Poznajemy człowieka, który wygrał z bukmacherem, ale fortunę przyniosło mu dopiero przejście na drugą stronę mocy. Sam autor również stanął w szranki z zakładami, co szczegółowo opisuje. Za pomocą mniej lub bardziej zaawansowanych wyliczeń stworzył 4 systemy, które następnie przetestował podczas 90 meczów Premier League. Czy któryś z nich okazał się skuteczny?

Nie jestem matematycznym orłem, a raczej kimś kto przyswoił ją w dość zadowalającym, choć nie powalającym na kolana zakresie. Dlatego zastanawiałem się, czy „Piłkomatyka” będzie w stanie mnie wciągnąć. I muszę przyznać, że wciągnęła, choć wątki bardzo interesujące przeplatają się z tymi nieco mniej. Nie wymaga zaawansowanej wiedzy, choć ta zdecydowanie nie będzie przeszkadzała. Wszystko przedstawione jest klarownie i podparte jasnymi przykładami. Skomplikowane obliczenia nie zaburzają płynności lektury bo „schowane” są w przypisach i dla zrozumienia istoty problemu nie są niezbędne, a jednocześnie ci chcący zgłębić temat mają je pod ręką.

Świat nauki i świat sportu jest na siebie skazany. Często spotykaną postawą przedstawicieli obu dziedzin jest przekonanie o własnej wyższości i nieomylności. David Sumpter przekonuje, że funkcjonować muszą na równych zasadach, z głębokim zrozumieniem obu stron. Napisał książkę, w której te światy się nie kłócą, bo sam jest osobą biegłą w obu dziedzinach i da się odczuć, że ma ponadprzeciętne pojęcie o futbolu.

Jeśli czytaliście „Futbonomię” i „Futbol i statystyki„, „Piłkomatyka” jest czymś co powinno was zainteresować. Być może nie jest to ta sama półka, ale to co je łączy to nieszablonowość. Niektóre poruszone w niej wątki wydają się nie mieć wielkiego praktycznego znaczenia, ale wiele innych pozwala spojrzeć na futbol nieco inaczej niż dotychczas.

Dariusz Wądrzyk

Tekst dodany w ramach współpracy redakcyjnej. Czytaj więcej na