Piątka Fergusona

Piątka Fergusona

Kończący się powoli weekend nie jest taki, do jakiego się przyzwyczailiśmy. Choć od piątku do niedzieli emocjonujemy się końcówką europejskich lig piłkarskich, prawdziwy mecz rozgrywa się w jednym z brytyjskich szpitali. Tam znakomity trener – Sir Alex Ferguson – rozgrywa swój najważniejszy mecz. Mecz o życie.

76-letni emerytowany szkoleniowiec upadł we własnym domu w sobotę i po przewiezieniu do szpitala natychmiast poddany został operacji z powodu wylewu krwi do mózgu. Od tego czasu przebywa na oddziale intensywnej terapii w śpiączce.

Dzięki niezliczonej ilości z sukcesów z Manchesterem United FC, Szkot był bohaterem kilku książek sportowych, jakie pojawiły się na polskim rynku literatury sportowej.

W 2012 roku Wydawnictwo Sine Qua Non wypuściło na rynek tłumaczenie książki Patricka Barclaya. „Sir Alex Ferguson. Futbol cholera jasna!” nie jest może jakąś wybitną publikacją, ale był to jeden z pierwszych tytułów, który w rozbudowany i rzeczowy sposób podejmował analizę pracy tego wybitnego człowieka.

W tym samym roku Wydawnictwo Vesper opublikowało książkę Willa Tideya – „Sir Alex Ferguson. 25 lat w Manchester United”. Ze wszystkich wymienionych pozycji była prawdopodobne najsłabszą – to w pewnym sensie opowieść o klubie, a nie samym Fergusonie z narratorem w postaci kibica „Czerwonych Diabłów”. Znaleźć można było też w niej kilka drobnych błędów rzeczowych, które jednak doświadczonego kibica raziły w oczy.

W 2014 roku Wydawnictwo Literackie weszło na rynek książek sportowych z autobiografią szkockiego trenera. Nie był to pierwszy tytuł poświęcony życiu szkockiego trenera, zatem autor i zarazem główny bohater nie opisywał kolejny raz swojego wczesnego dzieciństwa i młodzieńczych lat, co wychodzi książce na dobre. Od pierwszych stron uświadamiamy sobie, że książka będzie przewodnikiem po życiu szkoleniowca w jego najlepszych latach – podczas pracy w Manchesterze, ale również obrazem jego charakteru, kiedy poprzedzając swoją globalną popularność rozlewał drinki we własnym barze.

W przeciwieństwie do pozostałych książek napisanych przez trenerów, Ferguson sporo miejsca poświęcił swoim piłkarzom. Nie wplata ich historii w kolejne rozdziały, pomiędzy opowieściami o klubie, ale „dał” im całe strony. W rozdziale o Cristiano Ronaldo przytacza kulisy pozyskania młodego Portugalczyka i przedstawia proces jego przemiany z chimerycznego młokosa w zawodnika światowej klasy. Rio Ferdinand – podobnie jak w oczach Harry’ego Redknappa – jest obrońcą kompletnym, który przez wiele kierował defensywą swoich klubów. Największym rozczarowaniem Fergusona był „stary” Roy Keane , który pod koniec przygody z Old Trafford dawał się Fergusonowi w kość.

Ostatnią jak dotąd książką o Alexie Fergusonie był kolejny materiał, który osobiście współtworzył. „Być liderem” z 2016 roku to zbiór porad i anegdot, związanych z prowadzeniem organizacji, która odnosi międzynarodowe sukcesy. Każde przedsiębiorstwo ma swoją specyfikę, zatem mamy tutaj pomysły, które mogą, lecz nie muszą decydować o zwycięstwie. Każdy z rozdziałów zadedykowany jest innemu czynnikowi, który wpływa na realizację celów. Znajdziemy tutaj pojęcia obserwacji, słuchania, czy przywództwa i organizacji – każda definicja jest wyjaśniana na kilku następnych stronach, a bogate doświadczenie szkockiego trenera umożliwia podparcie stawianych tez sporą ilością praktycznych przykładów.

Jak przeczytać można na jednej ze stron, „mucha domowa żyje dłużej niż trwa na swoim stanowisku menedżer drużyny Premier League”. Ferguson utrzymał się na ławce United 27 lat, bo doskonale zdawał sobie sprawę, jakie decyzje musi podjąć, kogo zwolnić a kogo zatrudnić. „Być liderem” nie jest tytułem, który winien nabyć każdy menadżer pracujący w korporacji. W środku znaleźć można jednak wiele ciekawych spostrzeżeń, które mogą mieć wpływ na właściwe prowadzenie własnej firmy.

Na koniec warto również przypomnieć trzecią biografię Fergusona z 2012 roku, którą wydało nieaktywne od jakiegoś czasu Wydawnictwo Anakonda. „25 lat na szczycie” napisane zostało pod patronatem klubu, a za jego tłumaczenie odpowiedzialny był Przemysław Rudzki. To nie tylko opis  sukcesów Szkota, ale wyjaśnienie ogromu pracy, jaki wkładał w każdy dzień spędzony w klubie, co doprowadziło ostatecznie do zbudowania potęgi zespołu na arenie krajowej i międzynarodowej.

 


Skomentuj: