Peter Sagan. Mój świat Recenzja

Peter Sagan. Mój świat

Okładka

Pojawianie się na rynku autobiografii aktywnych sportowców już dawno przestały kogokolwiek dziwić. Jedną z najnowszych takich lektur jest książka o życiu Petera Sagana, słowackiego kolarza szosowego, wydana przez krakowskie Wydawnictwo Sine Qua Non.

„Serce podchodziło mi do gardła, niemal czułem smak krwi.”

Podobnie jak ma to miejsce w wielu książkach sportowców, lektura rozpoczyna się od ważnego wydarzenia z życia głównego bohatera. W tym przypadku Peter Sagan w prologu wspomina morderczy wyścig, który zakończył zdobyciem tytułu mistrza świata po raz trzeci z rzędu. To wyczyn, którego nikt oprócz Słowaka nie osiągnął w całej historii kolarstwa szosowego. Do tych zdarzeń wraca ponownie w epilogu, spinając klamrą całą książkę. Główna część lektury została natomiast podzielona na trzy części – Richmond, Doha i Bergen – czyli miasta kolejnych edycji mistrzostw świata w kolarstwie szosowym, w których Słowak zwyciężał. Wspomnienia tych wyścigów uzupełnione zostały innymi sportowymi wydarzeniami z danego okresu. Sagan nie pomija przy tym wątków z życia prywatnego. Niestety poza trzema latami – rokiem 2015, 2016 i 2017 – stosunkowo niewiele dowiadujemy się o wcześniejszym przebiegu jego kariery.

„Nigdy nie zostanę Fabianem Cancellarą, ale chcę jeździć właśnie tak jak on.”

Tytuł „Mój świat” jest bardzo adekwatny do autobiografii kolarza. Słowak rzeczywiście zaprasza do swojego świata, co więcej praktycznie nie wykracza poza niego (czy to dobrze, czy jednak źle, każdy oceni sam po lekturze). Opowiada o nim w sposób wyluzowany, z humorem oraz dystansem. To przyjemnie napisana lektura, bardzo szybko, a co ważniejsze dobrze się czyta. Książka ma również interesujący sposób narracji. Sagan wielokrotnie zwraca się bezpośrednio do czytelnika, prowadząc z nim niejako dialog.

„Peter, ty debilu! Doganiają cię! Doganiają cię!”

W książce Sagana znajdziecie ciekawe anegdoty i zabawne historie z jego życia, sporo dowiecie się także na temat samych wyścigów, a nawet innych kolarzy. Odkryjecie, który wyścig Fabian Cancellara nazwał „Bożym Narodzeniem w Belgii”, na czym polega „klątwa tęczowej koszulki” oraz podczas którego wyścigu pogoda odgrywa największą rolę.

Przeczytacie, dlaczego gdy Peter wygrał swój pierwszy w karierze etap Tour de France wykonał na mecie… taniec kurczaka, czy też, kto wytatuował sobie na plecach jego podobiznę. Dowiecie się jak wygląda typowy słowacki kibic, czym różnią się wyścigi obecnie od tych z XX wieku, a także, w jakich okolicznościach Peter wybił sobie dwie jedynki (nie, nie na rowerze).

„Nogi jednoznacznie dawały mi do zrozumienia, że sprint nie wchodzi w grę.”

Kolarz w swojej książce odpowiada na pytanie, które słyszał najczęściej w swojej karierze, czyli „czy jesteś sprinterem?”, opisuje cechy stylu jazdy, które łączą go z Michałem Kwiatkowskim. Mówi, dlaczego nie lubi sprintu po rozprowadzeniu przez partnerów oraz wyjaśnia, dlaczego dogonienie uciekinierów krótko przed metą nie ma nic wspólnego z pechem śmiałków.

Opisuje swoje strategie rozegrania sprinterskiego finiszu w zależności od panujących warunków. Szczerze wyznaje czy sława faktycznie uderzyła mu do głowy, a pieniądze zmieniły. Tłumaczy, dlaczego przeszedł do małego zespołu BORA-hangsgrohe zamiast zasilić jednego z gigantów kolarstwa. Wreszcie przedstawia członków swojego zespołu, czyli Team Peter, do którego należy Sylwester Szmyd.

„Jakoś tak się utarło, że gdy trzeba ruszać w pościg, wszyscy oglądają się na mnie. Poważnie?!”

Słowak opowiada również o swoim udziale w igrzyskach olimpijskich. Dowiecie się jak wyglądała wioska olimpijska w Londynie oraz dlaczego Sagan niezbyt chętnie chciałby tę imprezę powtórzyć. Peter wyjaśnia, dlaczego w Rio postanowił wziąć udział w konkurencji kolarstwa górskiego a nie w wyścigu szosowym. Następnie przyznaje, czy po czasie żałuje tej decyzji i patrząc z dzisiejszej perspektywy zmieniłby zdanie.

Miłośników kolarstwa zainteresuje z pewnością także wątek Tour de France z 2017 roku. Sagan opowiada swoją wersję wydarzeń sprintu, podczas którego trafił łokciem Marka Cavendisha powodując jego upadek i groźną kontuzję, za co został zdyskwalifikowany z dalszego udziału w Wielkiej Pętli. Konfrontuje się z oskarżeniami o celowe działanie na szkodę rywala oraz zdradza, co zadecydowało, że w końcu wziął się w garść i przestał rozpamiętywać tę kraksę.

„Czasem nie pozostaje nic innego, jak potrząsnąć głową z niedowierzaniem i bić brawo.”

„Peter Sagan. Mój świat” to lektura, po którą powinni sięgnąć fani zarówno samego głównego bohatera, jak i całego kolarstwa szosowego. Autobiografia jednej z wiodących postaci tego sportu będzie dla nich przyjemną i lekką rozrywką pomiędzy kolejnymi transmisjami z kolarskich wyścigów.

Anna Hombek

Książka została przekazana do recenzji przez wydawcę.