Mój Boniek Jacka Sarzało

Mój Boniek

9.9

Mój Boniek Jacka Sarzało

Okładka

Wydaje się, że Zbigniew Boniek, jeden z najlepszych polskich piłkarzy w historii, obecny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, jest postacią dobrze znaną i kibice wiedzą o nim wszystko. To tylko pozory. W gruncie rzeczy od zawsze znakomicie dba o swoją prywatność i wiele wątków z jego życia pozostaje tajemnicą. Jacek Sarzało, „były dziennikarz, który nie napisał jeszcze ostatniego słowa” i wielki fan byłego zawodnika m.in. Widzewa Łódź, Juventusu i Romy, podjął próbę rozliczenia się ze swoim bohaterem w książce „Mój Boniek”.

Sarzało już na wstępie wyjaśnia, że jego dzieło nie jest typową biografią. Jeśli ktoś sięgnie po książkę, by dowiedzieć się nowych, nieznanych wcześniej faktów o Bońku, będzie niezwykle zawiedziony. Jest tylko i wyłącznie o tym, co każdy szanujący się kibic powinien wiedzieć. Przejście do Widzewa, zjadanie całej ligi w całości, udział w trzech edycjach mistrzostw świata, transfery do Juventusu i Romy, nieudana kariera trenerska, prezesowanie w PZPN-ie. Do tego kwestie poboczne, również znane. Co więc zachęca do jej przeczytania? Narracja nie jest prowadzona w sposób stricte informacyjny. Autor opisuje wszystko z perspektywy kibica Widzewa Łódź, wpatrzonego w Zibiego jak w obrazek. Przedstawia swoje młodzieńcze zdanie na temat przyjścia młodego zawodnika do swojego klubu i nadzieje, jakie z nim wiązał. Wróć, raczej brak nadziei.

Widziałem niejeden młody piłkarski supertalent, w każdym polskim pokoleniu jest mnóstwo genialnych nastolatków, niektórzy byli nawet o klasę lepsi niż Boniek w ich wieku”.

Jak doskonale wiemy, Boniek szybko zdobył uznanie w oczach kibiców. W oczach wieszcza również. Po tym, jakich słów używa Sarzyło, można wywnioskować, że nie chodził na stadiony, by oglądać mecze. Jego głównym celem było podziwianie Zibiego. Osobiste podejście do zawodnika jest największą zaletą książki. Nie spotykamy opisów w stylu: „Boniek strzelił ważnego gola, który dał Widzewowi zwycięstwo”, a raczej: „Moje serce urosło, gdy patrzyłem na sposób, w jaki Boniek strzelił gola”. Każdy czytelnik może powrócić do swojej młodości i przypomnieć sobie, jak przeżywał występy swojego idola. Ponadto Sarzało używa bardzo luźnego, nieoficjalnego języka, dzięki czemu jego wspomnienia mają charakter bardzo emocjonalny. Kiedy opisuje pierwsze słowa, jakie w jego kierunku wypowiedział obecny prezes PZPN, czujemy się tak, jakbyśmy stali obok i się przysłuchiwali. Co bardzo ważne, opowieść nie jest przesłodzona, nie można jej uznawać za coś w rodzaju chwalebnego pomnika. Widać, że autor, pomimo swojej fascynacji Bońkiem, często bez zawahania wrzuca mu kamyczek do ogródka.

W każdym rozdziale wyraża swoje zdanie na temat kolejnych ruchów Zibiego. Dzieli się z czytelnikiem wieloma przypuszczeniami, m.in. w którym momencie Boniek przejął władzę w reprezentacji, kiedy podpadł kibicom Juventusu, dlaczego zdecydował się kandydować na prezesa PZPN. Opisuje jego relacje w wrogami, którzy w przeszłości uchodzili za przyjaciół i z przyjaciółmi, będącymi niegdyś wrogami. W wielu fragmentach odchodzi od tematów stricte piłkarskich i pokazuje ludzką twarz srebrnego medalisty mistrzostw świata z 1982 roku. Przedstawia cechy jego charakteru i sposób, w jaki Boniek wykorzystuje je w życiu.

Boniek nigdy nie był celebrytą w klasycznym, nieprzynoszącym chluby znaczeniu tego słowa. Nie jest wyłącznie znany z tego, że jest znany. Nie chwalił się majątkiem czy kolejnymi, coraz młodszymi żonami, nie występował w idiotycznych programach TV, nie pokazywał samochodów, rezydencji czy drogich zegarków. Rodzinę ma dla siebie, nie na pokaz – i takie rozumienie życia z pewnością świadczy o nim jak najlepiej”.

Nie unika trudnych tematów. Te pojawiają się przede wszystkim w rozdziałach związanych z trenerską pracą jego bohatera, wyścigiem po fotel prezesa krajowego związku piłkarskiego, byciem twarzą jednej z firm bukmacherskich. Do swoich przemyśleń załącza kilkadziesiąt cytatów – wypowiedzi Bońka, komentarze na jego temat, fragmenty gazet i wpisów internetowych. Trzeba przyznać, że tworzą one świetne uzupełnienie opowieści Sarzały.

Książka zawiera znakomite, dwustronicowe czarno-białe zdjęcia z czasów piłkarskiej kariery Bońka oraz wiele ciekawostek, statystyk i luźnych informacji dotyczących głównego bohatera. Co prawda każda z nich „kradnie” jedną stronę, jednak ich schludna, przejrzysta szata graficzna dodaje dziełu walorów estetycznych. Do jednej z nich wkradł się malutki chochlik:

W 2004 roku znalazł się na liście stu najlepszych piłkarzy w dziejach futbolu”.

W istocie Boniek został umieszczony przez Pelego w jego osobistym rankingu FIFA 100, jednak lista liczy nie 100, a 125 nazwisk.

Jak wspomniałem na początku, sięgając po tę pozycję nie dowiemy się o Bońku niczego nowego. Ale nie to jest najważniejsze, samemu autorowi zapewne na tym w ogóle nie zależało. Zapewniam jednak, że spędzimy przy niej kilka miłych godzin, tworząc w głowie subiektywny obraz zawodnika, który miał wielką moc do rozkochiwania w sobie tłumów. Subiektywny, bo stworzony przez kibica, dla którego Boniek zawsze będzie „jego Bońkiem”.

Dariusz Goliasz

Tekst dodany w ramach współpracy redakcyjnej. Czytaj więcej na

Skomentuj: