Łukasz Kubot. Żyjąc marzeniami Recenzja

Łukasz Kubot. Żyjąc marzeniami

Okładka

Rynek książek sportowych pełen jest biografii czynnych zawodników. Dominują wśród nich historie piłkarzy, ale nie brakuje także przedstawicieli innych sportów, w tym tenisa. Jednak książki o polskich tenisistach są już prawdziwą rzadkością. Jedną z przedstawicielek tego gatunku jest wydana na początku lipca pozycja opowiadająca o pierwszym Polaku, który wygrał Wimbledon, czyli Łukaszu Kubocie.

„Nie zawsze można iść tylko do przodu, czasami trzeba zrobić krok w tył.”

„Żyjąc marzeniami” nie jest typową biografią. Już ze wstępu dowiadujemy się, iż nie trzymamy w rękach książki przedstawiającej chronologiczne losy głównego bohatera. Autor sugeruje nawet, że można ją czytać od środa, a nawet od tyłu. Jestem tradycjonalistką, więc zaczęłam od początku.

Książka Artura Rolaka powstała we współpracy z Łukaszem Kubotem, w związku z tym znajdują się w niej wypowiedzi tenisisty. Dziennikarz nie ograniczył się jednak tylko do rozmów ze zwycięzcą Wimbledonu. Swoje opinie wyraziła rodzina Kubota, jak również Mariusz Fyrstenberg, Agnieszka Radwańska, Radosław Szymanik – kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa, czy też Jan Stoces – trener Kubota od 2010 roku.

„Od dziecka marzyłem, żeby zagrać na Korcie Centralnym Wimbledonu.”

Książka nie jest zbyt obszerna, 230 stron mija bardzo szybko. Muszę jednak uczciwie napisać, iż spodziewałam się więcej. Przede wszystkim więcej Łukasza Kubota w książce o Łukaszu Kubocie. Nieco rozczarowujące były fragmenty wyłącznie o przebiegu kariery polskiego tenisisty. Suche wspomnienia poszczególnych meczów, rywali i rezultatów nie mogły zachwycić. Tym bardziej, że wyniki Polaka w Wielkim Szlemie, ATP Finals, na IO oraz wszystkie jego tytuły można znaleźć na końcu książki zestawione w formie przejrzystych tabel. Dodatek ten bez wątpienia był świetnym pomysłem, ale w opisowej części książki brakowało odkrycia kulisów meczów, opowiedzenia czegoś więcej niż tylko to, co kibice obserwowali na szklanych ekranach.

Na szczęście w lekturze można znaleźć fragmenty bardziej interesujące. To rozdziały o osobowości, rodzinie, czy też przyzwyczajeniach Kubota, które czyta się z dużo większą przyjemnością. Dzięki nim mamy okazję niejako bliżej „poznać” polskiego sportowca. Wciągająca była także opowieść zza oceanu, czyli wspomnienia o pobycie tenisisty w akademii w USA.

„Zapewniam jednak, że naprawdę wszystko, czego chciałem od tenisa, to być zdrowym i wejść do czołowej dziesiątki rankingu.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, kto porównał Polaka do Rogera Federera, z którym tenisistą Kubot wymienił się po meczu koszulkami tak jak zwykle to robią piłkarze oraz w którym momencie „nie do końca spełniony singlista definitywnie ustąpił debliście”. Odkryjecie jak Kubot trafił do akademii w USA a także, który znany piłkarz pomógł rodzicom tenisisty w organizacji tego wyjazdu.

Przeczytacie, kto nauczył Kubota tańczyć kankana, który stał się znakiem firmowym jego zwycięstw oraz dowiecie się, dlaczego na turniejach w Chinach zwykle nie osiąga sukcesów. Poznacie różnice pomiędzy Kubotem – tenisistą, a Kubotem – człowiekiem. Odkryjecie nawet, z jakiego powodu w pewnym meczu przestał siadać podczas zmian stron po nieparzystych gemach.

Łukasz Kubot tłumaczy, dlaczego wybrał tenis, opowiada, czego nauczył się od każdego z dotychczasowych partnerów deblowych, a także wspomina swój debiut dla biało-czerwonych w Pucharze Davisa. Mariusz Fyrstenberg zdradza, jakim Kubot jest partnerem w deblu, zaś jego trenerzy ujawniają, jakie ich podopieczny ma podejście do treningów.

„Na co dzień każdy z nas gra przecież wyłącznie dla siebie, a tylko w Pucharze Davisa czy na igrzyskach olimpijskich reprezentuje swój kraj.”

„Żyjąc marzeniami” to książka, po którą sięgną polscy kibice tenisa spragnieni biografii swoich rodaków. Nie unikną jednak uczucia niedosytu. Mnie nadal ono towarzyszy, dlatego też mam nadzieję, iż po ostatecznym odłożeniu rakiety Łukasz Kubot zdecyduje się bardziej szczegółowo opowiedzieć swoją historię. Czekam z niecierpliwością.

Anna Hombek

Książka została przekazana do recenzji przez wydawcę.