Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium Recenzja

Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium

Polecane
7.7

Okładka

Piłka nożna już dawno przestała być tylko rozrywką i stała się imperium, które podporządkowało sobie uwagę milionów ludzi na całym świecie. Futbol w takiej formie, w jakiej znamy go dzisiaj nie narodziłby się jednak, gdyby nie ludzka potrzeba buntu. Ani na terenie byłego Związku Radzieckiego, ani nigdzie indziej dyscyplina ta nie byłaby taka sama, gdyby uczniowie elitarnych brytyjskich szkół, wywodzący się z burżuazji i arystokracji, akceptowali w pełni konserwatywne metody nauczania, serwowane im przez nauczycielską klasę średnią. Zbigniew Rokita – dziennikarz i reporter specjalizujący się w tematyce proradzieckiej podjął się próby przeanalizowania wpływu piłki nożnej na polityczną historię Europy Wschodniej.

Jeśli Wydawnictwo Czarne wydaje książkę, w ciemno można stwierdzić, że będzie to książka co najmniej bardzo dobra. Jego nakładem 28 marca 2018 roku na rynku pojawił się zbiór reportaży wspomnianego Rokity pod nazwą „Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium”. „Dlaczego pojedynek węgierskich i radzieckich piłkarzy wodnych z 1956 roku Quentin Tarantino miał nazwać „najlepszą nieopowiedzianą historią wszech czasów”? Czemu UEFA zgodziła się na powstanie niezależnej ligi piłkarskiej na Krymie i dlaczego Zenit Petersburg nazywany jest najbardziej rasistowskim klubem na świecie? Dlaczego założycieli Spartaka Moskwa ścigał Beria i czemu Ernest Wilimowski, śląski piłkarz, w czasie II wojny zgodził się reprezentować Niemcy?”. W poszukiwaniu odpowiedzi na te i inne pytania Zbigniew Rokita przemierzył rozmaite regiony – od Budapesztu i Górny Śląsk przez Abchazję i Górski Karabach po Charków, Petersburg i Kowno. Kulisy powstawania tej publikacji były podobne do „Mojego własnego charakteru pisma” Pawła Zarzecznego (2015, Wydawnictwo Buchmann) – także tutaj autor wykorzystał swoje wcześniejsze felietony do opracowania materiału i wydania go w formie książki.

„Królowie strzelców” to szybka (niespełna 200 stron) podróż przez historię rosyjskiego futbolu, który narodził się gdzieś w Petersburgu, pomiędzy wyścigami dorożek, w błocie i wśród gwizdów niezbyt zainteresowanych taką rozrywką obywateli oraz na pewnej daczy, gdzie na łące młodzi Rosjanie uczyli się kopania piłki. To także historia naszego regionu, dzięki której uzupełnić możemy postrzeganie takich postaci, jak Stalin, Lenin, czy Beria. Rokita odkrywa absurdy funkcjonowania ZSRR, przedstawiając chociażby historię braci Starostinów (skądinąd opowiedzianą także w „Najważniejszym meczu Kremla„), w której jeden z nich był marionetką w rozgrywce pomiędzy Stalinem juniorem a Ławrentijem Berią. Ku chwale ojczyzny i na złość rywalom zwiedził – choć nie były to wakacje – kawał kontynentu, odbijając się od kolejnych lokalizacji, które mu wyznaczano.

Wewnątrz znaleźć możemy także historie o rekordowej w skali świata inflacji, czy uzupełnienie statusu oligarchów, który przedstawiony został niedawno w „Klubie miliarderów” (James Montague, 2018, Wydawnictwo Znak). Rosyjscy bogacze, choć klasyfikowani w czołówce najbogatszych ludzi na świecie, nie mają w rzeczywistości nic. To tymczasowi zarządcy państwowego majątku, którzy dopóki nie wyprowadzą części środków za granicę są biedakami. Poparcie władzy w Rosji zaś na pstrym koniu jeździ, więc często historie te nie kończą się happy-endem. Z polskich wątków Rokita próbuje rehabilitować zniemczonego Wilimowskiego, analizując podjęte przez niego decyzje na podstawie obszaru, z którego się wywodził.

Lektura jest szybka i przyjemna głównie dzięki stylowi autora, który nie przynudza i wyciąga z tematu to, co najważniejsze. Mimo to, odczuwałem na koniec pewien niedosyt, bo – choć publikacja jest świetna – to odrobinę za krótka. W okolicach, po których porusza się tematyka książki znaleźć można było jeszcze kilka ciekawych obszarów geograficznych, zasługujących na analizę (jak chociażby Czechosłowacja). Biorąc pod uwagę kwestię techniczną (skład, korekta) nie można się do niczego przyczepić.

„Królowie strzelców” to ciekawa, choć niezbyt obszerna podróż przez polityczno-piłkarskie dzieje Europy Wschodniej. Pozycja jest ciekawym uzupełnieniem tego typu historii przed zbliżającym się Mundialem, którą pochłonąć można w jedno popołudnie.

Krzysztof Baranowski