Kraków dla wielu znaczy Cracovia

Cracovia znaczy Kraków. Historia w pasy

Polecane
7.1

Kraków dla wielu znaczy Cracovia

Kraków dla wielu znaczy Cracovia
Okładka

Okładka

Cracovia znaczy Kraków – dla językoznawców jest to rzecz oczywista. Dla części kibiców z tego miasta, nazwa ta znaczy o wiele więcej.

Na 110. rocznicę powstania klubu, Wydawnictwo Sine Qua Non zostało wydawcą książki napisanej przez byłego rzecznika prasowego „Pasów” – Tomasza Gawędzkiego. Autor emocjonalnie związany z zespołem z Kałuży opowiada jego bogatą historię, którego początki uformowały się jeszcze na terenie Galicji. To druga publikacja tego wydawnictwa o środowisku piłkarskim  miasta (w zeszłym roku wypuściło na rynek „Sen o potędze” Mateusza Migi, czyli „życiorys” krakowskiej Wisły).

Książka podzielona jest na kilka dużych, tematycznie zróżnicowanych rozdziałów, na które składają się krótkie – zwykle kilku stronicowe – podrozdziały. Nie ma tutaj zatem miejsca na kwieciste opisy. Publikacja ta to typowa, rzetelna praca dziennikarska – pełna dat, faktów i nieznanych dotąd anegdot. Każda, nawet najmniejsza wzmianka o wybranych historiach wnosi coś nowego do omawianego tematu, dzięki czemu opowieść nie jest sztucznie przeciągana, a jednocześnie wzbudza zainteresowanie.

Cała akcja rozkręca się powoli. W połowie książki – która łącznie ma prawie 450 stron – czytelnik dochodzi ledwie do przełomu lat 30. i 40. ubiegłego wieku. Wbrew pozorom, to spory atut publikacji, bowiem najnowszą historię Cracovii poznać możemy z gazet. Tymczasem razem z autorem odbywamy swego rodzaju podróż w czasie, mogąc poczytać m.in. o inicjatywie akademickiej zakończonej powstaniem klubu, pierwszej kibicowskiej bijatyce z 1907 roku, założycielach Legii Warszawa, czy prawdziwej genezie sławnego w całym kraju treningu noworocznego.

„Rok później piłkarstwo krakowskie kompletnie zamarło. W 1942 roku Cracovia nie rozegrała żadnego meczu, ponieważ Niemcy mieli już pod dokładną obserwacją wszystkie krakowskie „areny”. Każdy, kto znajdował się w pobliżu jakiegokolwiek boiska, był z miejsca legitymowany, zabierany na przesłuchanie i nawet katowany. Mimo to piłkarze wciąż próbowali się organizować. Gdy jednak ktoś doniósł Niemcom o planowanym spotkaniu na obiekcie Bronowianki, tamtejsze boisko… zostało zaorane.”

Ostatnie sto stron to wprowadzenie do aktualnej sytuacji klubu, który swoje mecze rozgrywa przy ul. Kałuży. Problemy finansowe, jakie zakończyły się wraz z nadejściem ery Comarchu doprowadziły Cracovię do formy, która znów pozwala na rywalizację z najlepszymi polskimi zespołami.

Na Twitterze zaobserwować można było dyskusję, wedle której pojawienie się Bartosza Kapustki na okładce publikacji jest sprytnym zabiegiem marketingowym, mającym zwiększyć sprzedaż. Abstrahując od intencji wydawcy, nadmienić trzeba, że Gawędzki końcówkę pasiastej historii poświęcił sylwetce tego młodego pomocnika, w której krótko opowiedział o początkach kariery nowego piłkarza Leicester City FC. Całość dopina zaś wywiad z córką Józefa Kałuży – Ireną – oraz dzieje klubowego hymnu.

„Cracovia znaczy Kraków” to bardzo dobra, historyczna książka, którą przeczytać powinni nie tylko fani zespołu, któremu jest poświęcona. To ciekawa opowieść o krakowskim sporcie na świeżym powietrzu, którego ojcem był dr Henryk Jordan.

Krzysztof Baranowski