John Stockton prezentuje

John Stockton. Autobiografia

John Stockton prezentuje

Recenzja autobiografii Johna Stocktona

Okładka

Potraficie wymienić skład koszykarskiego Dream Teamu, drużyny, która na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie ’92 przeszła do legendy? Proste, prawda? Michael Jordan, Scottie Pippen, Magic Johnson, Larry Bird, Charles Barkley… Z pewnością nie pominęlibyście nazwisk wielkich graczy. A ilu z Was wymieniłoby wśród nich Johna Stocktona? Myślę, że niejeden by o nim zapomniał. Nic dziwnego skoro na ulicach stolicy Katalonii nie rozpoznawali go nawet Amerykanie. Stockton nie miał statusu gwiazdy pokroju Jordana, czy Magica, a mimo to został legendą koszykówki. Jego historię poznacie dzięki książce wydanej w Polsce za sprawą Wydawnictwa SQN.

„Często mówię ludziom, którzy marzą o tym, by pewnego dnia trafić do NBA, że nikt, ale to naprawdę nikt, nie miał na to mniejszych szans niż ja.”

John Stockton napisał autobiografię. Wielu fanów NBA może to nieco zdziwić, gdyż koszykarz zwykle stronił od mediów. Starał się prowadzić normalne życie, „woda sodowa” nigdy nie uderzyła mu do głowy. Pomimo wielkich pieniędzy pozostał skromnym człowiekiem, wiernym wyznawanym wartościom i zasadom. Po latach postanowił jednak otworzyć się przed kibicami i opowiedzieć swoją historię.

„Trenowałem i grałem, jakby jutra miało nie być.”

Podobnie jak wiele innych sportowych autobiografii, książka legendy Utah Jazz rozpoczyna się niejako od końca. John Stockton najpierw wspomina swoją nominację do koszykarskiej Galerii Sław w 2009 roku, ukazując tym samym, dokąd dotarł, a następnie przedstawia drogę, która doprowadziła go do Hall of Fame. Koszykarz opowiada o swoich korzeniach i pochodzeniu. Wspomina dzieciństwo, początek przygody z koszykówką. Są historie z czasów uniwersyteckich, następnie debiut i wieloletnia kariera w NBA. John Stockton nie pomija również wątków dotyczących życia prywatnego, a nawet wypowiada się na tematy społeczne.

Warto również zwrócić uwagę na pewien interesujący aspekt. Otóż w spisaniu historii życia Stocktona nie uczestniczył żaden dziennikarz, literat, czy ghostwriter. Autobiografię pomógł mu napisać… jego pierwszy koszykarski trener. Efekt pracy obu panów nie powinien zawieść żadnego czytelnika.

„Kiedy wychodzisz z szatni na prostokąt o wymiarach 29 na 15 metrów, koledzy z drużyny i trenerzy są jedynymi ludźmi, na których […] możesz liczyć.”

Sięgając po tę autobiografię dowiecie się, dzięki czemu Stockton wykształcił w sobie wielką ambicję oraz poznacie historię, w jaki sposób poznał trenera Picketta. Odkryjecie, jaki wpływ wywarł na niego pierwszy mecz przeciwko przyszłej gwieździe NBA – Isiahowi Thomasowi. Przeczytacie także zabawną anegdotę jak Karl Malone został pomylony na lotnisku z bagażowym.

Stockton tłumaczy, w jaki sposób traktował kolegów z zespołu. Zdradza, w jakim nietypowym teście konkurował z Malone’em. Wspomina 19 sezonów spędzonych w Utah Jazz, zwłaszcza tych zakończonych przegranymi w finałach NBA. Ujawnia wreszcie czy kiedykolwiek myślał o tym, aby zmienić drużynę.

„Miałem jechać na igrzyska z prawdopodobnie najwspanialszą drużyną w historii koszykówki.”

Jednym z ciekawszych rozdziałów są wspomnienia koszykarza dotyczące amerykańskiej reprezentacji i jej udziału w Igrzyskach Olimpijskich. Przeczytacie, w jaki sposób Stockton dowiedział się o swoim powołaniu na nie w 1992 roku, a także poznacie okoliczności przegranego sparingu drużyny olimpijskiej z graczami z uniwersytetów. Odkryjecie, w jaki sposób koszykarz przekonał trenera reprezentacji by ten nie powoływał w jego miejsce nowego gracza, pomimo, iż po przypadkowym zderzeniu z nogą Michaela Jordana doznał złamania kości strzałkowej.

Przeczytacie historię jak John omal nie spóźnił się na samolot na igrzyska, dowiecie się jak olimpijczycy innych narodowości zareagowali na przybycie drużyny USA do Barcelony. Stockton zdradzi Wam także, z jakich przywilejów mógł korzystać w Katalonii dzięki swojej anonimowości. Opowie w końcu, w jakich okolicznościach doszło do uszkodzenia jego złotego medalu.

„Drugiego Dream Teamu nigdy nie będzie.”

Lekturę czyta się szybko i przyjemnie. Momentami miałam wręcz wrażenie, jakby Stockton siedział obok i wszystko sam opowiadał. Koszykarz ma w zanadrzu wiele ciekawych historii. Niemniej jednak o dziwo anegdot i kulisów dotyczących stricte wielkiego świata NBA było dla mnie nieco za mało. Pomimo tego bez wątpienia to intrygująca i wciągająca pozycja. Każdy, kto wyruszy w tę sentymentalną podróż wraz z najlepszym asystentem w historii NBA będzie zadowolony.

Anna Hombek

Książka została przekazana do recenzji przez wydawcę.

Skomentuj: