Jaki jest „Kici”?

Kici

7.1

Jaki jest „Kici”?

Jaki jest „Kici”?
Okładka

Okładka

Na rynku aktualnie możemy znaleźć mnóstwo książek, które zachęcają czytelnika rozbudowanymi opisami, streszczeniami, czy chociażby przyciągającą wzrok okładką. „Kici” na nowo definiuje słowo „zachęta”. Skromna okładka, skromny opis i jeszcze raz użyjmy tego słowa – skromny, jak mało który piłkarz, Lucjan a właściwie Pan Lucjan Brychczy. Pan, bo większość czytelników mogłaby być nawet jego wnukami. Poza tym ciężko mówić o tak wielkiej osobistości bez należytego szacunku.

Jeśli ktoś, tak jak ja lubi czytać o historii piłki nożnej, zwłaszcza polskiej, to będzie to książka dla niego. Łatwo można znaleźć materiały na temat roku 1974, czy też poczytać o „Orłach Górskiego”, ale znaleźć ciekawą i zarazem wciągającą lekturę – o to już trudniej. Nawet Internet ubogi jest w kunszt „małego”. Brak filmów, czy opisów, w pełni rekompensuje właśnie ta książka. Książka, a właściwie wywiad-rzeka. Z głównym bohaterem rozmawiało dwóch warszawiaków. Wiktor Bołba oraz Grzegorz Kalinowski wykonali kawał dobrej roboty zupełnie wykorzystując temat. Mimo że zapytali o wszystko, Brychczy nie musiał ich zbywać swoim słynnym powiedzeniem o tym, żeby przyszli z matkami, bo „nie rozumie pytania”. Dzięki tej rozmowie mamy przed sobą długą, niemalże 70-letnią podróż po meandrach futbolu. I to nie tylko polskiego, bo o ile Legia jest tutaj drużyną przewodnią, o tyle pasja, wiedza oraz wspomnienia głównego bohatera pozwalają wybrać się daleko poza krajowe podwórko. Podróż rozpoczynająca się na górnym Śląsku trwa kilka dobrych dekad, w których dowiadujemy się między innymi dlaczego „Kici” lubił grać na Camp Nou, jaki klub okazał się najmniej gościnny oraz dlaczego Lucjan Brychczy ucieszył się na wieść o zwolnieniu z Legii Janusza Wójcika. Jednak to nie wszystko. Fascynująca podróż odsłania przed nami różne części Europy a nawet świata, przez co możemy łatwo przenieść się do czasów świetności tego piłkarza.

Podróże, mecze o mistrzostwo, walka o Puchary Polski oraz gra na europejskim froncie to tylko krople w morzu wspomnień, jakie przytacza nam rozmówca. Doskonała pamięć pozwala poczuć atmosferę każdego meczu i przypomnieć co poniektórym najlepsze zagrania honorowego już prezesa Legii. Szczegółowe opisy spotkań, bramek czy okrzyków radości to jedno, książka jednak przedstawia przed nami również tę drugą, okrutną i ciemną stroną polskiej piłki. Korupcja, sprzedawanie spotkań, ustawianie wyników czy też chuligani. To wszystko przez lata rujnowało rodzimy futbol, o czym nie zapomniał wspomnieć nasz bohater. Możemy się dowiedzieć jakich praktyk używano, aby odebrać Legionistom zasłużone mistrzostwo, oraz co o Polakach myśleli ludzie zza „żelaznej kurtyny”.

Jaki wpływ miała sytuacja polityczna w kraju na wyniki klubu? Czy transfery zawsze załatwiało się w łatwy sposób? Na te pytania odpowiada nierzadko dłuższą wypowiedzią, ale bynajmniej nie zanudza. Książka obala również mnóstwo stereotypów, którymi karmią nas wszechwiedzący specjaliści. Wiele możemy się dowiedzieć, dzięki czemu poznajemy zupełnie nową stronę Legii Warszawa.

Szczęście to posiadanie w klubie osoby, która wie o drużynie wszystko. Taki jest „Kici”. Wszystko wie o klubie, ale nie każdy ma tę przyjemność wiedzieć cokolwiek o nim. Dzięki tej lekturze możemy się dowiedzieć jaki był i jaki jest do dzisiaj Lucjan Brychczy. Skromność mistrza – tak można podsumować jego wypowiedzi. Bije od nich pasja oraz wiedza. Co ważne, bohater w miarę możliwości stara się nie mówić o sobie, bo jest na to za skromny. Mamy zatem obraz człowieka, który zupełnie nie pasuje do dzisiejszych czasów. Nie jest typem chwalipięty. Nie mówi o pieniądzach, kontraktach czy reklamach. Nie atakuje nikogo. No, może poza bramkarzami przeciwników. To mu wychodziło zawsze. Pretensje może mieć tylko do Ruchu Chorzów, ale w tej dziedzinie to powinno być zupełnie inaczej. Kibice klubu z Chorzowa mogą tylko żałować decyzji włodarzy…

Jeśli chcecie poznać dlaczego, to sięgnijcie po tę lekturę. Poznacie przy okazji człowieka, który triumfował z Legią na wielu frontach.

Sebastian Borawski