Howard Webb. Autobiografia Recenzja

Howard Webb. Autobiografia

Polecane
8.1

Okładka

Na boisku był „policjantem”, stróżem piłkarskich przepisów. W życiu przed karierą sportową, w roli prawdziwego policjanta patrolował ulice Rotheram. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych arbitrów – Howard Webb – kilka lat temu zakończył zawodową karierę. Wspomnienia tego człowieka przeczytać można dzięki napisanej przez niego autobiografii.

W połowie maja Dom Wydawniczy Rebis wypuścił na rynek polską wersję autobiografii Howarda Webba („The Man in the Middle: The Autobiography of the World Cup Final Referee” z 2016 roku). To trzecia książka sportowa tego wydawcy w bieżącym roku kalendarzowym.

Opowieść rozpoczyna się w Republice Południowej Afryki, gdy główny bohater dowiaduje się, że sędziować będzie finał piłkarskich Mistrzostw Świata. Gdy czytelnik wędruje wzrokiem przez kolejne strony, zaczyna rozumieć, dlaczego sam Webb był tak podekscytowany tą wiadomością…

Autobiografia Howarda Webba nie jest zwykłym zestawieniem kolejnych faktów z jego życia, począwszy od wczesnej młodości. Choć autor ma dobrą pamięć i przypomina wiele ciekawych zdarzeń, również tych bardzo odległych, książka przedstawia przede wszystkim, jak rodziła się w nim pasja do futbolu. Dużą rolę w jego życiu odegrał zarówno ojciec, jak i siostra, którzy zabierali młodego Howarda na stadion miejscowego klubu, a sam zainteresowany wymienia mecze, które miały największy wpływ na jego postrzeganie piłki nożnej. Gdy zdał sobie sprawę, że nie ma szans na wielką piłkarską karierę, po niezobowiązującej rozmowie w ogródku z ojcem – który również był arbitrem – postanowił spróbować swoich sił biegając z gwizdkiem. Tak po prostu, siedząc przed domem, rozpoczęła się historia, dzięki której powstała ta publikacja.

W jednym z rozdziałów wspomina o pladze zżerającej boiska młodzieżowe, którą zaobserwować można również na polskich murawach, czyli Komitecie Oszalałych Rodziców, którzy „wspierają” swoje pociechy obrażając rywali i sędziego. Zauważa również, że szkołą życia, która ostatecznie nakazała mu porzucić beztroskie życie, było wstąpienie do policji, gdzie podczas jednej ze służb mierzono do niego z broni. Wszystkie te sytuacje opisuje dosadnym, często wulgarnym językiem, nadając książce mocnego charakteru. Nie jest to jednak  przeklinanie dla samego przeklinania – nadaje bowiem historii autentyczności.

Każdy, kto czytał „Dogrywkę” Marka Halseya pamięta niezbyt pozytywną opinię środowiska na temat innego z brytyjskich sędziów. Graham Poll – bo o nim mowa – zasłynął na Mundialu w 2006 roku pokazaniem jednemu zawodnikowi trzech żółtych kartek podczas meczu Chorwacji z Australią, co okazało się gwoździem do trumny jego sportowej kariery. To właśnie Webb zastąpił go w roli najlepszego sędziego pochodzącego z Wysp Brytyjskich, a opisy wzajemnych relacji panujących pomiędzy poszczególnymi arbitrami znaleźć można w kilku rozdziałach tej autobiografii.

Brnąc w tę opowieść nie da się nie zauważyć, że główny bohater jest wobec siebie bardzo krytyczny. Przypomina głównie swoje złe decyzje, niepodyktowane rzuty karne, błędnie pokazane lub niepokazane kartki. Czy ma do siebie pretensje o rzut karny dla Austrii podczas meczu z Polską na Euro 2008? To musicie doczytać sami, jednak warto nadmienić, że znajduje miejsce na pokonferencyjną wzmiankę, potwierdzającą anegdotę opowiedzianą przez Piotra Żelaznego:

Prócz świetnych historii, wewnątrz znaleźć można obszerną wkładkę zdjęciową, z fotografiami w wysokiej jakości. Ogólna jakość wydania jest bardzo dobra, jednak o ile do 200. strony korekta była bezbłędna, o tyle pod koniec książki znaleźć można kilka rzucających się w oczy literówek.

Wracając jednak do samego Webba, w 2014 roku zakończył profesjonalną karierę, angażując się w pracę przy organizacji zrzeszającej zawodowych arbitrów Premier League, jednak nie wytrwał na tym stanowisku zbyt długo. Jak nadmienia na końcu, większość sędziów kończąc z tym zawodem czuje ulgę. Jego postrzeganie emerytury jest zgoła odmienne – według niego piłka nożna, jaką znał na co dzień miała więcej zalet, niż wad i nie moze pogodzić się z tym, że już nigdy nie rozciągnie się wraz z asystentami przed meczem Ligi Mistrzów, czy nie zrobi inspekcji boiska. Sens jego dotychczasowego życia przeminął i już nie powróci.

Reasumując, wspomnienia jednego z najbardziej rozpoznawalnych arbitrów piłkarskich ostatnich lat to jedna z lepszych książek sportowych, jakie pojawiły się na polskim rynku w 2017 roku.  Webb zdradza kulisy światowego futbolu z perspektywy, której jak dotąd nie mieliśmy okazji poznać…

Krzysztof Baranowski

Książka została przekazana do recenzji przez wydawcę.