Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach Recenzja

Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach

Patronat
9.1

Okładka

Jak pisał swego czasu w recenzji książki „Wielki Widzew” Piotr Stokłosa, można spierać się, czy najlepszą klubową drużyną w historii polskiego futbolu był rzeczony Widzew, Ruch Chorzów, czy może jednak Górnik Zabrze lub zupełnie inny zespół. W przypadku łódzkiej ekipy jej dzieje przedstawił nam w 2013 roku Marek Wawrzynowski, zapewniając sobie znakomitą książką pierwszy w historii tytuł Sportowej Książki Roku. Dziś, za sprawą Pawła Czado, przeczytać możemy o sukcesach kolejnej świetnej ekipy.

13 września 2017 roku, za sprawą Wydawnictwa Agora na półki w księgarniach trafiła najnowsza książka Pawła Czado – „Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach”. To kolejna w ostatnich latach – po biografii Antoniego Piechniczka – książka tego autora na polskim rynku literatury sportowej.

Górnika Zabrze przedstawiać polskim kibicom nie trzeba – zespół wywalczył czternaście tytułów mistrzowskich, sześć razy triumfował w rozgrywkach Pucharu Polski i jako jedyny polski klub piłkarski wystąpił w finale europejskich rozgrywek. Autor, będący dziennikarzem „Gazety Wyborczej” dotarł do wielu świadków tamtych wydarzeń, tworząc obraz jednego z najsilniejszych klubów piłkarskich występujących na polskich boiskach. Nie ma tu wyłącznie suchych faktów – każdy problem opisany jest z różnych perspektyw, bowiem Czado w ramach prac nad publikacją rozmawiał z ogromem byłych zawodników, trenerów, czy bliskich osób związanych mniej lub bardziej z klubem. Losy dawnych bohaterów zabrzańskiej murawy uzupełniane są nie tylko jego własnymi analizami, ale przede wszystkim relacjami żon, czy kolegów zawodników, z których wiele dowiedzieć można się nie tylko na temat historii Górnika, ale również codziennego życia obywateli w kraju.

W złotych latach Górnika doświadczyć można było zarówno zdrady motywowanej własnymi interesami (bramkarz Górnika, Józef Kaczmarczyk, trafił do aresztu przez Stefana Raczka, który donosił na niego, aby ugruntować swoją pozycję w PZPR, dzięki czemu udało mu się uciec na zachód), jak i wielkich przyjaźni (jak relacja Włodzimierza Lubańskiego i Zygfryda Szołtysika, których Jacek Fedorowicz zaprosił do udziału w programie „Małżeństwo doskonałe”).

Swoje miejsce na kartach książki znalazły wszystkie gwiazdy piłkarskiego Górnika, tworzące potęgę tegoż zespołu. Mamy tu zatem mniejsze lub większe wzmianki o takich bohaterach, jak Hubert Kostka, Jan Gomola, Henryk Latocha, Alfred Olek, Stanisław Oślizło, Antoni Franosz, Henryk Hajduk, Edward Olszówka, Rainer Kuchta, Zygmunt Anczok, Hubert Skowronek, Jerzy Musiałek, Alojzy Deja, Edward Jankowski, Jan Banaś, Andrzej Szarmach, Ernest Pohl, Stefan Florenski, Jerzy Gorgoń, czy wspomniani wyżej Lubański i Szołtysik. Mało? To warto dodać, że to tylko ułamek wspomnianych na ponad 400 stronach postaci.

„Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach” jest zatem nie tylko historią tytułowego Górnika, ale również lekcją historii na temat codzienności w PRL, bajką dla młodszych czytelników, jaką na temat dawnych lat opowiadali nam w dzieciństwie przodkowie. Ciężkie to były na przykład czasy dla sportowców, którzy nie mogli wzorem Neymara decydować, gdzie chcą zagrać w przyszłości. Włodzimierz Lubański kuszony był przez Real Madryt, Jan Banaś przez Olympique Marsylia, a Zygmunt Anczok – choć dogadany był już z francuskim PSG, trafił ostatecznie… do Wisły Chicago.

Ciekawych historii autor wyselekcjonował czytelnikom bez liku. Skąd Grzegorz Krychowiak czerpał  inspiracje dotyczące stylizacji? Możliwe, że od Jana Banasia. – Jasiu to był pedant, najlepiej się z nas ubierał. Dla niego nie było ceny, której nie byłby w stanie zapłacić za eleganckie ubranie. Był jak z żurnala – opisywał swojego kolegę Rainer Kuchta.

Osobnego rozdziału doczekał się chociażby  epizod w Pucharze Zdobywców Pucharów, gdy Górnik przegrał dopiero w finale z Manchesterem City, czy Eryk Wyrwa – legendarny prezes, porównany do Kazimierza Wielkiego. „Drewniany” dotychczas klub dostał podczas jego panowania „murowane” fundamenty – dość prosty i niezbyt zainteresowany dotychczas futbolem, ale zaradny człowiek pokochał tę drużynę przypadkiem, ale to za jego krótkiej kadencji wyremontowano szatnie, boisko, trybuny i zamontowano sztuczne oświetlenie. W podejmowanych działaniach pomogło mu wysokie stanowisko w branży górniczej, która wtedy rządziła całym krajem.

Istotny z punktu widzenia rozwoju klubu jest także wątek węgierski. To z tego właśnie kraju pochodzili trenerzy w latach, gdy klub świętował największe sukcesy (a na ich czele bezapelacyjnie stoi Géza Kalocsay, lub jak przeczytać można było w raportach SB „Kaloczaj”).

Podsumowaniem wysokiej jakości merytorycznej tejże książki niech będzie obszerna bibliografia zamieszczona na jej końcu oraz sporej wielkości aneksy ze statystykami. Powiedzieć, że atutem publikacji jest też wkładka zdjęciowa, to jak nie powiedzieć nic. Niemal na każdej stronie znaleźć można tutaj mniejsze lub większe fotografie, okraszone przypisami autora. To sprawia, że nie było w ostatnim czasie sportowej książki wydanej przez Agorę, o której nie możnaby powiedzieć, że jest co najmniej dobra.

Podsumowując, „Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach” to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza książka piłkarska, jaka w tym roku pojawiła się na polskim rynku. Autorowi udało się w ciekawy i niezwykle przystępny sposób przedstawić kulisy dawnej rzeczywistości, a ogrom osób, do których udało mu się trafić robi wrażenie. Książkę udało mi się przeczytać w dokładnie 9 godzin. Te dziewięć godzin wciągnęło mnie na tyle, że chciałbym ów książkę czytać i czytać…

Krzysztof Baranowski