FC Barcelona – Real Madryt. Wojna światów Recenzja

FC Barcelona – Real Madryt. Wojna światów

7.5

Okładka

Rywalizacja FC Barcelony z Realem Madryt nabrała w ostatniej dekadzie iście mitycznego znaczenia. Z kibicowaniem tym dwóm zespołom jest trochę jak z polską polityką – jeśli wspierasz jeden obóz, automatycznie klasyfikowany jesteś jako śmiertelny wróg drugiej strony. Fenomen tego zjawiska, walki Katalonia – Kastylia, przeanalizowany został w książce, która ukazała się w Polsce jakiś czas temu.

W 2014 roku nakładem Wydawnictwa Amber na polskim rynku literatury sportowej wydana została książka Thibaud Leplata – „FC Barcelona Real Madryt. Wojna światów”. Dziennikarz, będący korespondentem mediów francuskich w Hiszpanii, współpracownik m.in. „Le Parisien”, Canal+, TF1 i Eurosportu nakreślił w swojej publikacji polityczno-historyczne źródła wzajemnej niechęci kibiców obu klubów. W ten sposób powstała ciekawa opowieść o hiszpańskiej walce o prymat nie tylko na rodzimych boiskach, ale również o zawładnięcie świadomością kibiców na całym świecie.

Dużą sztuką jest opisać wydarzenia, które wciąż są żywe w pamięci kibiców w sposób, który wprowadza do opowieści coś nowego. To udało się Leplatowi, który doskonale posługuje się językiem i przedstawia swój punkt widzenia okraszony ciekawymi porównaniami. Chociaż niektóre wątki wydają się zbytnio rozbudowane i można odnieść wrażenie, że z czasem chciał on aż nadto powiększyć dany rozdział, całość spina się ciekawą klamrą. Cała opowieść rozpoczyna się pamiętną konferencją w trakcie piłkarskiego maratonu El Clasico, gdy spokojny dotąd Pep Guardiola zaatakował słownie na konferencji prasowej swojego adwersarza – Jose Mourinho. Ten ciekawy wstęp jest idealnym wprowadzeniem do historii zawartej na niespełna 300 stronach.

Choć książka rozpoczyna się od wspomnianej konferencji, później przedstawione zostały fundamenty wzajemnej niechęci kibiców obu klubów. Za jeden z istotniejszych momentów uznawana jest okoliczność śmierci Josepa Sunola – katalońskiego polityka i prezesa FC Barcelony, który został zamordowany przez żołnierzy podczas wojny domowej w Hiszpanii. Tym samym, historia El Clasico utożsamiana jest często z historią całego kraju. Zlokalizowana jest gdzieś pomiędzy kolejnymi kilometrami drogi prowadzącej z La Corunii do Madrytu, gdzie znajduje się grób generała Franco, a rozstrzelany został właśnie Sunol. Mocną stroną „Wojny światów” jest to, że w przeciwieństwie do niektórych tego typu publikacji, mało jest w niej rzeczy oczywistych – większość wątków jest przedstawiona w sposób ciekawy i niestandardowy. Leplat nie owija w bawełnę i otwarcie pisze m.in. o brutalności Realu z czasów Jose Mourinho, czy skłonnościach do symulowania fauli Barcelony Guardioli.

FC Barcelona przedstawiona jest jako klub społeczeństwa, w przeciwieństwie do Realu, który od lat utożsamia się bardziej z establishmentem, wszak przydomek „Królewscy” ma swoją wartość. Jedną z ciekawszych przywołanych anegdot jest historia o podwyżce cen biletów tramwajowych, jaka miała miejsce w 1951 roku. Wówczas ceny w Katalonii były nieco wyższe, niż te ustalone przez władzę dla transportu madryckiego:

– Manifestacje od dawna są zakazane, Ale w ciągu tygodnia barcelończycy umawiają się i rozpoczynają bojkot tego środka transportu. Władze są wściekłe, ale nie mogą nic zrobić. Niebawem, 4 marca, Barca gra mecz na własnym stadionie. Jest niedziela i pada deszcz. Dla cywilnego gubernatora Barcelony to idealny moment, by zarzucić przynętę. Zarządza podstawienie dodatkowych składów wagonów przy wyjściu ze stadionu. Czterdzieści tysięcy osób, które udały się tego dnia na mecz, wychodzi ze stadionu, jedna po drugiej rzuca okiem na pułapkę i z rozmysłem nie wsiada do wagonu. Dziennik satyryczny „El Once” kpi sobie z cenzury i zamieszcza nazajutrz artykuł „FC Barcelona pokonała Santander 2:1 na oczach czterdziestu tysięcy pieszych bez parasoli. Opady nie były przelotne ani umiarkowane”. I dodaje: „Wieczór nie był przyjemny. Była co prawda niedziela, ale padało. Długie spacery po sutym posiłku nie należą do przyjemności”. Dwa dni później rząd wycofuje się i przywraca stare taryfy. Utożsamianie się klubu z miastem jest jasne. Barca, mes que un club.

Dobrze, że tego typu publikacja została napisana nie przez Hiszpana, a niezależnego obserwatora. Leplat unika dzięki temu uprzedzeń, jakie mogłyby być widoczne, gdyby od dziecka wpajano mu bezgraniczną miłość do jednego z opisywanych klubów. Sam wyjaśnia bowiem na kolejnych stronach, jak wygląda piłkarskie wychowanie na hiszpańskich (zwłaszcza katalońskich) podwórkach, gdzie proporcje pomiędzy realizmem a emocjami są mocno zachwiane na korzyść tych drugich. Tytułową wojnę światów porównać można zaś do zapisu elektrokardiografu – układ sił na przestrzeni kilkudziesięciu lat istnienia tej rywalizacji zmieniał się tak szybko, jak wędruje w górę i w dół kreska na wykresie monitora. Barcelona Kubali, Real czasów Di Stefano, taśmowe zwycięstwa Realu w Pucharze Europy, czasy Cruyffa, królewska era Galacticos (o której pisał rok temu Leszek Orłowski), złota dekada Barcy… Każdy z zespołów miał swoje wielkie chwile i ciemne czasy, o których kibice woleliby zapomnieć. Wszystkie te momenty analizować należy jednak jako historię obu z nich, nigdy oddzielnie, bowiem ich istnienie jest od siebie zależne. Rozdział o kulisach transferu Luisa Figo jest tego najlepszym przykładem. Osoby znające polski rynek literatury sportowej zauważyć mogą również odwołania do autora innej książki o pojedynku dwóch gigantów – Alfredo Relano – którego „Barca vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć” ukazała się w Polsce w 2015 roku.

Po lekturze „Wojny światów” zobligowany jestem przeprosić tego wydawcę, bowiem po fatalnej biografii Leo Messiego (Frederic Traini – „Leo Messi. Wieczny zwycięzca„), podchodziłem do jego książek sportowych z dystansem. Był to błąd – ta publikacja jest bardzo dobra, o dużej wartości merytorycznej i – w odróżnieniu do wspomnianego wyżej życiorysu Argentyńczyka – jest dobrze przetłumaczona. Jako się rzekło – przepraszam.

Z książkami poświęconymi pojedynkom FC Barcelony z Realem Madryt jest jak z biografiami Messiego, Ronaldo, czy Roberta Lewandowskiego – wśród sporej ilości tytułów, zaledwie kilka pozycji jest warta uwagi. Wojna światów, jaką opisał Leplat zalicza się do publikacji bardzo dobrych i choć straciła już nieco na aktualności, warto po nią sięgnąć, aby uzmysłowić sobie znaczenie tej historycznej rywalizacji. Niezależnie od tego, czy jest się kibicem jednych, drugich lub w ogóle przechodzi się obok El Clasico obojętnie, tytuł ten wydany w 2014 roku przez Wydawnictwo Amber doskonale uzupełnia luki w dotychczasowych historiach, jakie nakreśliły nam inne książki tego typu.

Krzysztof Baranowski