Brazylijska magia Neymara

Recenzja książki Luki Caiolego

Okładka

Wszyscy doskonale wiedzą, że jeden z pięciu najpopularniejszych sportowców na świecie, Neymar da Silva Santos Junior, jest znakomitym piłkarzem z barwną, wyrazistą osobowością. W lutym na polskim rynku pojawiła się książka „Neymar. Magik z Brazylii”, będąca wznowieniem wydanej jakiś czas temu biografii zawodnika. Czy jest równie dobra jak jej główny bohater?

Na pierwszych stronach na próżno szukać informacji o tytułowym bohaterze. Luca Caioli, autor biografii, stosuje bardzo ciekawy i oryginalny zabieg. Opisuje magię i niepodważalną moc brazylijskiej piłki nożnej i porównuje ją do poezji. Poezji pisanej przez największych magików w historii: Pelego, Garrinchy, Zico, Ronaldinho, Ronaldo. Po wszystkim stwierdza, że do ich grona można obecnie zaliczyć tylko jednego zawodnika, ostatniego poetę futbolu, Neymara.

Lwia część lektury dotyczy dzieciństwa piłkarza, dojrzewania i gwałtownego rozwoju jego popularności. Dowiadujemy się o tragicznym wydarzeniu, jakie miało miejsce, gdy miał zaledwie kilka miesięcy. Poznajemy jego początki z piłką, którą został zarażony przez ojca. Wiele osób szuka dziś sensacji w tym, że Neymar uczynił ze swojego domu swoistą noclegownię, ściągając do Paryża rodzinę i znajomych. Okazuje się, że genezy przywiązania zawodnika do swoich najbliższych należy szukać w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Autor opisuje bardzo duży wpływ rodziny i bliskich na charakter i samą karierę zawodnika.

Wielu młodym piłkarzom, obarczonym metką utalentowanych, wydaje się, że złapali pana Boga za nogi i przestają się rozwijać, zgubnie myśląc, że samym talentem zawojują świat. Książka pokazuje, że jej bohater od zawsze był i nadal jest tytanem pracy. Młody chłopak, którego już w wieku gimnazjalnym proszono o wspólne zdjęcia i autografy, nie wyobrażał sobie dnia bez ciężkiej, futbolowej harówki. Swoją niebywałą technikę szlifował na hali, czarując w rozgrywkach futsalu. Caioli w swoim dziele zawarł kilka bardzo ciekawych wywiadów z byłymi trenerami zawodnika, którzy stawiają go za wzór do naśladowania dla młodych adeptów piłki nożnej.

Miał charakter i osobowość. I głowę na karku, co jest niespotykane w jego wieku. Kiedy ktoś dobrze radzi sobie z piłką, często zaczyna obrastać w piórka, myśli, że jest najlepszy ze wszystkich, staje się zadufany i zepsuty. Neymar nie. Sądzę, że ojciec dobrze go wychował.

Czytelnik poznaje podejście najdroższego piłkarza na świecie do wiary i do nauki. Autor przedstawił historię słynnej opaski na głowę z napisem „100% JESUS”, towarzyszącej zawodnikowi w najważniejszych momentach kariery. Co bardzo ciekawe, Caiola opisał szkołę i kościół oczami młodego Neymara oraz Neymara oczami byłych nauczycieli i pastora kościoła Baptystycznego. W tych fragmentach czytelnik zapoznaje się z „ludzką” stroną gwiazdora.

Na kolejnych stronach witamy się z Betinho, człowiekiem, któremu ojciec Neymara powierza kierowanie rozwojem swojego wątłego i drobnego syna. Jak wszyscy doskonale wiemy, sytuacja rozwinęła się bardzo gwałtownie. Znakomita sprawa dotyczy testów w Realu Madryt. Z perspektywy czasu nieco śmieszy kwota, jaką „Królewscy” pożałowali na zainwestowanie we wschodzącą gwiazdę piłki nożnej. Młody fenomen szybko zostaje niepodważalną gwiazdą słynnego Santosu.

To, co imponuje, to jego zdolność do robienia rzeczy, których nikt sobie nie wyobrażał. Prawdziwy geniusz wyróżnia się właśnie tym: nieoczekiwanymi zagraniami, zdolnością do improwizacji, kreatywnością. W tym momencie przechodzimy do wydarzeń, którymi żył cały świat. Transfer do Barcelony, Mistrzostwa Świata w 2014 roku, Igrzyska Olimpijskie, transfer do Paris Saint-Germain. Nie oznacza to jednak, że zaczynamy się nudzić. Wręcz przeciwnie. Caioli przedstawia wiele nieznanych lub zapomnianych faktów, dzięki czemu wzbogacamy swoją wiedzę na temat zawodnika. Kto i jakimi słowami sprowadzał go na ziemię, gdy w jego głowie zaczęła buzować woda sodowa? Ile rzeczywiście musiała wyłożyć Barca na stół, by sprowadzić Brazylijczyka do Katalonii? W jakich warunkach reprezentacja Brazylii przygotowywała się do „swojego” Mundialu? Jak piłkarz przeżywał Mineirazo, słynne 1:7 z Niemcami? Dlaczego jeden ze sponsorów uznał, że Neymar uprawia sport ekstremalny? Odpowiedzi na te i wiele pytań jest naprawdę bez liku.

Autor nie skupił się jedynie na samym Neymarze. Od początku do końca mamy do czynienia z wieloma ciekawostkami dotyczącymi innych osób i wydarzeń. Kariera jego ojca, masa porównań do Pelego, nawiązania do pięciu brazylijskich tytułów Mistrza Świata, historie dotyczące zwykłych ludzi, mających wpływ na losy piłkarza. Wszystkie opowieści są bardzo porywające. W ostatnich czasie głośno było o słowach, w jakich Thierry Henry skomentował transfer Neymara do PSG: „Jeśli Neymar chce wyjść z cienia Messiego, musi zmienić dyscyplinę sportu”. Tymczasem w książce kilka razy napotykamy informacje o stosunku Brazylijczyka do tego wyróżnienia:

Nigdy nie grałem po to, żeby stać się najlepszym na świecie czy zdobyć Złotą Piłkę. Zawsze grałem po to, żeby osiągnąć tyle, na ile mnie stać i wciąż wymagać od siebie więcej.

Książka jest niezwykle rzeczowa. Nie znajdujemy w niej truizmów, bajkowych opowiadań czy stawiania Neymara na piedestale. Luca Caioli stara się obiektywnie przedstawić opisywaną przez siebie postać, co bardzo dobrze mu wychodzi. Część wspomnianych wyżej wywiadów z byłymi trenerami pochodzi z czasów, gdy Brazylijczyk był jeszcze zawodnikiem Barcelony. W związku z tym rozmówcy wypowiadają się o nim jako o graczu „Dumy Katalonii”. Dla niektórych może być to minusem i stwarzać wątpliwości co do „najbardziej aktualnej biografii” zawodnika. Warto zwrócić uwagę, że świadczy to o solidnej pracy i ogromie czasu, które autor poświęcił na swoje dzieło. Oczywiście nie obyło się bez kilku chochlików, jak choćby te, że Neymar urodził się we wrześniu, a nie w lutym 1992 roku, czy informacja, że Mario Mandzukić grał kiedyś w Realu Madryt. Nie można jednak powiedzieć, że w znaczny sposób wpływają na jakość biografii. Efekt finalny jest bardzo, bardzo dobry, jak najbardziej godny polecenia.

Dariusz Goliasz

Tekst dodany w ramach współpracy redakcyjnej. Czytaj więcej na




Skomentuj: